Złodziej kamerki nagrał swoją twarz.
Złodziej kamerki nagrał swoją twarz. Fot. YouTube

Dziwna i chyba nieco absurdalna historia ze schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Jeden z turystów postanowił nagrać swoją kamerą sportową marki GoPro zachód słońca. Zostawił sprzęt na murku, po czym sam udał się do schroniska na kawę. Co istotne, miał cały czas podgląd z nagrania na swoim smartfonie poprzez WiFi. Nagle zjawił się złodziej. Sprzęt zabrał, ale dał sobie nagrać… twarz.

REKLAMA
Nagranie z tego wydarzenia już trafiło do sieci. "Szykując się do wyjścia do Roztoki poszedłem po kamerkę, na chwilę tracąc kontakt z podglądem... a tej już nie było" – pisze autor nagrania. Dokładnie widać, jak nagrywany jest zachód słońca, po czym nagle kamera zostaje podniesiona przez nieznanego mężczyznę.
Oczywiście dzięki podglądowi sprzęt odnalazł się bardzo szybko. Jak podaje fanpage facebookowy Tatromaniak, złodziej nie tylko nagrał swoją twarz, ale i sprzętu w ogóle nie wyłączył. W efekcie właściciel kamerki bez problemu go namierzył.
"Podążając za sygnałem w telefonie namierzającym urządzenie, pan Paweł trafia do przebywającego w schronisku pana Złodzieja. Ten zapiera się, że niczego nie zabrał, niczego nie widział, niewiniątko wypisz wymaluj. Ba, chce wyjść z budynku i pomóc szukać kamerki. Koniec końców oczywiście urządzenie udaje się w końcu odnaleźć w rzeczach pana Złodzieja" – czytamy na profilu.
Tatromaniak podsumowuje historię refleksją, że czasy, kiedy w górach spotykano tylko uczciwych ludzi, już minęły.