Grafika obrazuje nagły spadek followersów na koncie Twitterowym Radosława Sikorskiego.
Grafika obrazuje nagły spadek followersów na koncie Twitterowym Radosława Sikorskiego. Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta / Screena z mierzynskamarketing

Dziennikarka i specjalistka od marketingu Anna Mierzyńska na swoim blogu zamieściła wyjątkowo frapujący wpis, który wskazuje na to, że zniknięcie tysiąca kont powiązanych z Rosją było przyczyną nagłych spadków followersów u niektórych polskich polityków i dziennikarzy.

REKLAMA
Mierzyńska zwraca uwagę na niespotykane wydarzenia, które miały miejsce w sieci między drugą połową stycznia, a początkiem lutego. 19 stycznia Twitter poinformował, że zidentyfikował ponad 50 tys. zautomatyzowanych kont, czyli botów, powiązanych z Rosją, które działały w okresie wyborów prezydenckich w USA. Pod koniec stycznia Twitter zapewnił, że zidentyfikowane konta przestały istnieć.
Polacy pod obserwacją botów
Między 2 a 4 lutym wybrana grupa polskich polityków i dziennikarzy natomiast zaobserwowała brak od kilku do kilkunastu tysięcy obserwujących na swoich Twitterowych kontach. Jak podkreśla Mierzyńska, "Radosław Sikorski 5 lutego ma o 13 tysięcy followersów mniej niż 2 lutego. Prezydent Andrzej Duda – 3 tysiące mniej. Donald Tusk – 10 tysięcy mniej" – napisała. Podobnie było z dziennikarzami. "Konto TVN24 przestało obserwować 11 tysięcy followersów, prawie tyle samo – Tomasza Lisa" – dodała.
Specjalistka od marketingu politycznego już wcześniej zwracała uwagę na nagły przyrost liczby botów związanych z kontami najwyższych polityków. "Liczba uśpionych botów rosła dosłownie z minuty na minutę w chwili, gdy pisałam ten tekst" – zaznaczała wówczas.
Co przyczyną zniknięcia?
Anna Mierzyńska wskazuje na dwie możliwości. Jedną z nich może być działanie Twittera, które usunął podejrzane konta, albo to sam twórca botów postanowił się ich pozbyć, zanim spostrzegą je pracownicy Twittera. Jak dodaje blogerka, to "może świadczyć (choć nie musi) o powiązaniu tych kont z Rosją".
Jak argumentuje autorka bloga - zaistniała sytuacja tylko potwierdzać może, że "polska scena polityczna nie jest oderwana od wojny dezinformacyjnej, prowadzonej przez rosyjskie fabryki trolli na całym świecie. Nasi politycy i osoby wpływowe (influencerzy) znajdują się w tej przestrzeni oddziaływania tak samo jak politycy USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji czy Ukrainy. Wojna w sieci trwa".