Olga Frycz skomentowała najnowsze aborcyjne wydanie "Wysokich Obcasów".
Olga Frycz skomentowała najnowsze aborcyjne wydanie "Wysokich Obcasów". Fot. Instagram / tojafrycz

Olga Frycz w ostrych słowach wypowiedziała się o najnowszej okładce "Wysokich Obcasów". Aktorka nie zostawiła na magazynie "Gazety Wyborczej" suchej nitki. Zdaniem Frycz, okładka z hasłem "Aborcja jest OK" przedstawia problemy kobiet w zupełnie oderwanym od rzeczywistości świetle.

REKLAMA
"Aborcja jest ok" – głosi napis na koszulkach, jakie założyły trzy kobiety, które widać na okładce najnowszych "Wysokich Obcasów". , która wywołała ogólnopolską burzę. Zabrać głos w tej sprawie postanowiła też aktorka Olga Frycz. "To jedna z najobrzydliwszych okładek, jakie widziałam. Do teraz myślałam, że to tylko jakaś prowokacja, a hasło z ich koszulek to głupi żart. Później pomyślałam, że temat aborcji jest tak poważny i tak trudny, że nikomu o zdrowych zmysłach nie przyszłoby do głowy z tego żartować. Okładka okazała się prawdą, a sympatyczne panie uśmiechające się do nas w kiosku ruchu to aborcyjny dream tram. WTF???" – zaczyna swój instagramowy wpis.

To jedna z najobrzydliwszych okładek jakie widziałam. Do teraz myślałam, że to tylko jakaś prowokacja a hasło z ich koszulek to głupi żart. Później pomyślałam, że temat aborcji jest tak poważny i tak trudny, że nikomu o zdrowych zmysłach nie przyszłoby do głowy z tego żartować. Okładka okazała się prawdą a sympatyczne panie uśmiechające się do nas w kiosku ruchu to aborcyjny dream tram. WTF ??? Dawno nie czytałam takich bzdur. Dawno nic mnie tak nie oburzyło. Dawno nic nie sprawiło mi takiej przykrości. Tak! Jest mi kurewsko przykro. Brałam udział w czarnych protestach. Walczyłam i głośno krzyczałam jak ważne dla mnie są prawa kobiet i prawo wyboru. Walczyłam o to żeby aborcja była całkowicie legalna dla kobiet które zostały zgwałcone, mają uszkodzony płód, płód/dziecko ma genetyczną wadę, ciąża zagraża życiu kobiety albo jeśli w ciąże zachodzi dziewczynka, która do tej pory myślała, że to bocian przynosi dzieci albo, że dzieci rosną w kapuście bo edukacja seksualna w szkołach praktycznie nie istnieje a w większości domów sex to nadal temat tabu. Chciałam żebyśmy nadal miały prawo do badań prenatalnych i żeby w momencie podejmowania tej (jak myślę) najokropniejszej decyzji jaką jest aborcja nie stał nad nami prokurator ani żaden inny frajer tylko żebyśmy miały prawo do kontaktu z psychologiem. Nie znam ANI JEDNEJ KOBIETY, która po przeprowadzonej aborcji krzyczałaby że Aborcja jest Ok i że z dupy lecą jej konfetti i różowy puder. Nigdy nie chciałabym być identyfikowana z kobietami, które jak ja szły w marszach kobiet a które krzyczą przez megafon, że aborcja jest Ok, że ma kolor różowy i świeci się brokatem. I generalnie to w dupie mam wasz aborcyjny drim tim. Jolo. XD ! #czarnyprotest #prawakobiet #ratujmykobiety

Post udostępniony przez Olga Frycz (@tojafrycz)

Olga Frycz podkreśla, że jest zasmucona także tym, co napisano w "Wysokich Obcasach". "Dawno nie czytałam takich bzdur. Dawno nic mnie tak nie oburzyło. Dawno nic nie sprawiło mi takiej przykrości. Tak! Jest mi k****sko przykro. Brałam udział w czarnych protestach. Walczyłam i głośno krzyczałam, jak ważne dla mnie są prawa kobiet i prawo wyboru" – dodaje.
"Walczyłam o to, żeby aborcja była całkowicie legalna dla kobiet, które zostały zgwałcone, mają uszkodzony płód, płód/dziecko ma genetyczną wadę, ciąża zagraża życiu kobiety albo jeśli w ciąże zachodzi dziewczynka, która do tej pory myślała, że to bocian przynosi dzieci albo, że dzieci rosną w kapuście, bo edukacja seksualna w szkołach praktycznie nie istnieje, a w większości domów seks to nadal temat tabu" – wyjaśnia aktorka. "Nie znam ANI JEDNEJ KOBIETY, która po przeprowadzonej aborcji krzyczałaby, że Aborcja jest Ok i że z dupy lecą jej konfetti i różowy puder" – podsumowuje w dosadnym tonie Frycz.