
Trudno nazwać inaczej jak niewyobrażalną znieczulicą reakcję mieszkańców warszawskiego osiedla Kabaty na pomoc bezdomnemu. W nocy było niemal 20 stopni mrozu, a to grozi zamarznięciem. Bezdomny chciał po prostu przenocować na klatce, a jeden z mieszkańców wyniósł mu ciepłą herbatę...
Mieszkańcy Kabat wywiesili na klatce schodowej kartkę, na której wyrażają oburzenie zachowaniem sąsiada, który wpuścił do budynku przemarzniętego człowieka. Piszą, że bezdomny przespał całą noc pod drzwiami do mieszkania na sankach ich dziecka. Są oburzeni, że śpiworek, który posłużył bezdomnemu za poduszkę, jest brudny i śmierdzący. Wyceniają koszt jego wyprania na 35 zł.
Proszą, by nie wpuszczać bezdomnych na klatkę, bo – według ich słów – stanowią zagrożenie zarówno dla nich, jak i ich mienia. Jak się wyrazili, liczą na przyzwoitość sąsiada i jego przeprosiny.
