
Występ "lekarza gwiazd" w drugim odcinku "Tańca z gwiazdami" stoi pod wielkim znakiem zapytania. Krzysztof Gojdź zmaga się bowiem z anginą, która go zupełnie rozłożyła na łopatki. Sam zainteresowany przekonuje jednak, że zrobi wszystko, aby wystąpić.
"39 stopni gorączki, całkowity brak sił i ból mięśni, ale tym razem nie z powodu treningów" – napisał Gojdź na Instagramie i załączył swoje zdjęcie na kanapie. Jego stan ma być tak kiepski, że przyjmuje lekarzy w domu, a ponadto korzysta z kroplówek.
Jednak choć kolejny odcinek "TzG" jest zaplanowany na najbliższy piątek, Gojdź na ten moment jest optymistą. "Na parkiecie zaprezentujemy z Waleriją Żurawlewą taniec walkę - paso doble. Mimo że choroba mnie rozłożyła i uniemożliwiła trenowanie w pełnym wymiarze godzin, postaram się zatańczyć i zawalczyć" – napisał.
Krzysztof Gojdź przyznał także, że swoje honorarium za kolejny odcinek przekaże na edukację i fundacje walczące właśnie z rakiem piersi.
Pozostaje tylko wierzyć, że cała sprawa nie jest zwykłą… ustawką. Jak się przyjrzycie zdjęciu, w szybie odbija się najprawdopodobniej statyw od aparatu. To dość zaskakujące, żeby tak przykładać się do zdjęcia chorej osoby.
W pierwszym odcinku nowego sezonu popularnego programu Gojdź poradził sobie całkiem nieźle. Nie był wśród najgorszych, którzy teoretycznie powinni być zagrożeni odpadnięciem – teoretycznie, bo w pierwszym odcinku nikt nie odpada.