Moda na inhalowanie się podtlenkiem azotu trafiła do Polski. Czy "nitro balony" na stałe zagoszczą na polskich imprezach czy to raczej trend, który przeminie tak szybko jak się pojawił? Lekarka ostrzega przed nieodpowiedzialnym korzystaniem.
Moda na inhalowanie się podtlenkiem azotu trafiła do Polski. Czy "nitro balony" na stałe zagoszczą na polskich imprezach czy to raczej trend, który przeminie tak szybko jak się pojawił? Lekarka ostrzega przed nieodpowiedzialnym korzystaniem. Fot. Instagram

"Legalna używka" to oksymoron? Niekoniecznie. Trend na balony "nitro”, który już jakiś czas temu pojawił się za granicą, dotarł do Polski. N2O, czyli podtlenek azotu stosowany powszechnie w gastronomii i medycynie, niektórym zaczyna służyć również jako niegroźny i całkowicie legalny poprawiacz nastroju. Lekarka przestrzega jednak przed jego nieodpowiedzialnym używaniem.

REKLAMA

Zarówno stan narkozy, w który wprowadzają nas lekarze, jak i bita śmietana czy wymyślne pianki serwowane w nowoczesnych knajpach, są możliwe do wykonania właśnie dzięki podtlenkowi azotu. Pozytywny wpływ gazu rozweselającego na nastrój chyba wystarczająco tłumaczy sama jego nazwa, ale co ma do tego balon? Okazuje się, że ta niewinna imprezowa dekoracja może zapewnić niezły odlot.

Do nitro balona potrzeba syfonu, nabojów z podtlenkiem azotu, dostępnych w sklepach i hurtowniach z asortymentem dla restauracji, urządzenia do rozrzedzania gazu, no i oczywiście głównego bohatera – balona. Otrzymanym gazem rozweselającym, za pomocą syfonu, wypełnia się balona, a następnie jego zawartością się... zaciąga. Nitro, które wdychają uczestnicy tej osobliwej zabawy powoduje uczucie relaksu, odprężenia i "odklejenia” od otoczenia.

Uczucie jest ciekawe, ale bardzo krótkie, bo trwa dosłownie kilkadziesiąt sekund. Nie jest to więc używka, która zażyta raz będzie dla nas gwarancją całonocnej zabawy. Nitro balona miałam okazję próbować podczas wakacji w Wietnamie, gdzie były one regularną pozycją w barowych kartach, tuż obok koktajli i przekąsek i faktycznie – wdychanie gazu powoduje przyjemne uczucie chwilowego otumanienia, jednak nie daje żadnego długotrwałego efektu. To fajny gadżet przypominający popularnego swego czasu poppersa, którego wdychanie również powodowało krótkotrwałe uczucie relaksu i haju. Kiedyś bez problemu można było go dostać np. w sex shopach, jednak teraz jego sprzedaż jest już zabroniona.

– Sedacja (uspokojenie) podtlenkiem azotu w gabinecie dentystycznym przy użyciu odpowiedniego sprzętu, w odpowiednim stężeniu i pod kontrolą lekarza, jest bezpieczną metodą zrelaksowania pacjenta przed niepokojąca go procedurą – mówi Martyna Lelakowska, stomatolog. –Istnieje jednak szereg przeciwwskazań, przy których nie możemy stosować tego leku, np. u pacjentek w ciąży czy u osób z chorobami dróg oddechowych. Ponadto podtlenek azotu, jak każdy lek, może spowodować różne reakcje niepożądane: od nudności i wymiotów nawet do zatrzymania krążenia - jest więc szczególnie ważne, aby stosować go wyłącznie pod okiem specjalisty – przestrzega ekspertka.

Dlatego my tego rodzaju zabawy nie polecamy, a jedynie opisujemy (i przestrzegamy!) trend, który jak widać powoli zawitał na polskie imprezy.