Nigdy nie zgadniecie za czym może stać ta gigantyczna kolejka. Udowadnia, że nie jest z nami tak źle

Kolejka jak "za komuny" prowadzi do wyprzedaży książek na warszawskiej Woli.
Kolejka jak "za komuny" prowadzi do wyprzedaży książek na warszawskiej Woli. Fot. facebook.com/youmademydaysospecial
O takich kolejkach zwykło się mówić "jak za komuny". Obecnie takie sznury ludzi ciągną się tylko do marketowych promocji na torebki czy sprzęt elektroniczny. Jednak w tym przypadku panowała pełna kultura i nie doszło do żadnych przepychanek. Za czym ludzie stali godzinami w niezbyt sprzyjających warunkach atmosferycznych? Za... książkami.

Biblioteka Narodowa podzieliła się niezbyt radosnym raportem. Wynika z nego, że w 2017 roku 60 proc. Polaków nie przeczytało ani jednej książki. Nie jest z nami jednak tak źle, jak wynika z poniższego wykresu.
Statystyki statystykami, ale to co w sobotę od rana działo się na warszawskiej Woli jest swoistą anomalią. Poniższa kolejka ciągnie się za wyprzedażą książek na warszawskiej Woli.
"Zimowe Wietrzenie Magazynu Książek" - tak nazywa się akcja hurtowni Expans, na której można było kupić książki praktycznie za bezcen: za 1, 3 i 5 złotych. Łowy mamy we krwi, a nowe książki kosztują dziesięciokrotnie więcej, nic dziwnego, że od rana tworzyły się gigantyczne zatory. "Po godzinie i 5 minutach spędzonych w kolejce końca niestety nie widać" – pisze bloger i wrzuca zdjęcie tłumu.

Zimowe wietrzenie magazynu książek na Woli - Ordona 2A przyciągnęło tłumy po godzinie i 5 minutach spędzonych w...

Opublikowany przez You made my day na 24 marca 2018
Trudno uwierzyć, że w czasach dominacji internetowej sprzedaży ludzie stoją w analogowych kolejkach. A jednak "Byłam o 9, godzinkę pobószowałam, 3 godzinki postałam do kasy i o 13 wyszłam, a na zewnatrz:"
Na facebookowym wydarzeniu internauci chwalą się swoimi zdobyczami. Książkami można zapełnić niewielką biblioteczkę, wzbudzając zazdrość sąsiadów i gości.
Warszawiacy narzekali też na organizację, ale trzeba tez zrozumieć hurtownika. "Koncentrowałem się przede wszystkim na tym, żeby było dobrze i dużo, co mam nadzieję się udało. Nie przewidziałem natomiast, że pojawi się tylu chętnych. Trochę nas to przerosło w pierwszych godzinach. Później potroiliśmy liczbę kas (i kasjerek), co znacząco poprawiło sytuację." – zapewnia Arkadiusz Michalczuk z hurtowni na Woli. W niedzielę druga część akcji.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...