Parafia Chełmża zorganizowała drogę krzyżową w przedszkolu
Parafia Chełmża zorganizowała drogę krzyżową w przedszkolu Fot. Facebook.com/parafiachelmza

W przedszkolu miejskim w Chełmży parafia zorganizowana drogę krzyżową. Dzieci same niosły wykonany z brzozy krzyż i przekazywały go między sobą od stacji do stacji. Zdjęcia wywołały oburzenie wśród internautów. Mama przedszkolaka, który wziął udział w kontrowersyjnym wydarzeniu, tłumaczy czemu na to pozwoliła.

REKLAMA

Droga krzyżowa została odprawiona w ramach Wielkiego Postu i przygotowań do Wielkanocy w najstarszych grupach przedszkolnych w Chełmży, w których odbywają się zajęcia z religii. Parafia wrzuciła fotografie na swoją stronę na Facebooku.

Internauci oburzeni Jak łatwo można się domyślić - część internautów przecierała oczy ze zdumienia i nie kryła wściekłości z faktu uczestnictwa maluchów w katolickim rytuale.

Screeny z Facebooka

Droga krzyżowa była przeprowadzona za zgodą rodziców "Przygotowana przez panią katechetkę Joannę Dąbrowską, a poprowadzona przez Proboszcza naszej parafii ks. kan. Krzysztofa Badowskiego Stacje Drogi Krzyżowej przygotowały dzieci sześcioletnie z naszego przedszkola, a rozważania były bardzo proste, krótkie i dostosowane do ich wieku. Dzieci same niosły krzyż i wymieniały się nim, od stacji do stacji przekazując go sobie nawzajem" – napisało na swojej stronie Przedszkole Miejskie nr 1 w Chełmży.

"Jestem mamą dziecka które brało w tym udział, wie że Jezus zmarł na krzyżu, a psycholog nie jest mu potrzebny. Niedługo Państwo napiszecie, że chodzenie z dzieckiem do Kościoła powinno być zakazane, bo wiszą tam krzyże".

Monika

Mama przedszkolaka

"Droga Krzyżowa odbywała się podczas zajęć religii, na której uczestnictwo każdy rodzic musiał wyrazić zgodę. W związku z tym świadomie wybieram czego moje dziecko będzie się uczyło. Droga krzyżowa łączy się z wiarą, religią. Co w tym złego, że się odbyła? Brały w niej udział dzieci najstarsze, nie 3,4 latki, które powinny mieć świadomość, że Wielkanoc to zmartwychwstanie Jezusa poprzedzone jego męką, a nie tylko zajączek i śmigus-dyngus" – tłumaczy mama, Monika Wasilewska na stronie Chełmża Info.