Dobry samochód to nie tylko cztery kółka i kierownica. Zapytaliśmy kobiety, co chcą mieć w swoich autach

Kobiety opowiedziały nam, czego wymagają od swoich aut.
Kobiety opowiedziały nam, czego wymagają od swoich aut. Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta
Czasami mówi się, że mężczyzna nie zrozumie kobiety – i odwrotnie. Ta zasada być może ma nawet zastosowanie w motoryzacji. Bo kiedy panowie najczęściej myślą o swoim wymarzonym samochodzie głównie w kategoriach mocy i prędkości, panie patrzą na szereg innych spraw, często dotyczących bezpieczeństwa oraz komfortu jazdy. Zapytaliśmy trzy kobiety, co chciałyby znaleźć w swoich samochodach. Sprawdziliśmy też, czy wymogi każdej z nich spełni nowy Volkswagen Polo.

Bezpieczeństwo dzieci i łatwe parkowanie
– Jak się zaczyna szukać auta, to patrzy się na wygląd. A potem, jak człowiek zaczyna patrzeć na coraz konkretniejsze rzeczy, to wygląd schodzi na dalszy plan – mówi Marta, która jest redaktor naczelną serwisu mamadu.pl – jednego z największych polskich serwisów parentingowych. Prywatnie jest też szczęśliwą matką trzech dziewczynek, z których dwie to bliźniaczki.

Samochodem trzeba jednak nie tylko jeździć, ale i parkować. – Moje dzieci już się ze mnie śmieją, że raz uderzę w sosnę, a raz w samochód ich koleżanki – opowiada. – Dlatego gdybym miała kamerę cofania i czujniki, to byłoby super. A największe marzenie to samochód, który sam parkuje. Napatrzyłam się na filmy z takimi samochodami i to jest świetna rzecz – podkreśla.
Ale na parkowaniu świat się nie kończy. – Samochód musi być też bezpieczny, zapewne dlatego, że mam dzieci. Już nawet sobie znalazłam jakiś samochód, który odpowiada mi i wyglądem, i ceną, ale znajomi powiedzieli, że w testach bezpieczeństwa wypadł kiepsko. Odradzili mi go.
Marta

Dobrze byłoby, żeby sam zahamował, jeśli się zagapię na radio. A jeśli dojdzie do czegokolwiek na drodze, to żeby ten samochód nie złożył się w harmonijkę.

– Czasami mam też problem z martwym polem. Dobrze byłoby, żeby mieć asystenta zmiany pasa ruchu – kontynuuje. – Biorę też pod uwagę koszt zakupu. Nie tylko teraz, ale i później, jak coś się zepsuje. Ceny części potrafią zaskoczyć. Wszyscy mi radzą, żeby na to zwrócić uwagę. Oferta może być super, a potem części będą tak drogie, że się zawiodę – podsumowuje.

Łatwo zauważyć, że Marta stawia przede wszystkim na bezpieczeństwo rodziny, koszt posiadania samochodu oraz komfort własnej jazdy. Każdy z jej wymogów z łatwością zaspokoi Volkswagen Polo.
Samochód ma funkcje, które do tej pory kierowcom mogły się kojarzyć raczej z klasą wyższą. Przede wszystkim nowe Polo dba o kierowcę wtedy, kiedy on sam się zagapi. Wystarczy przecież spojrzeć nawet na radio w samochodzie, kiedy może dojść do niebezpiecznej sytuacji. Tymczasem nowe Polo dzięki systemowi Front Assist z funkcją awaryjnego hamowania w mieście czy wykrywaniu pieszych takim problematycznym chwilom po prostu zapobiega. W ruchu po mieście pomaga także asystent zmiany pasa ruchu.


Polo jest też samochodem, który nie traci na wartości. Z danych Eurotax wynika, że czteroletni egzemplarz w wersji Trendline z silnikiem 1.0 i przebiegiem 60 tysięcy kilometrów będzie wart 56,5 proc. ceny wyjściowej. To najlepszy wynik w segmencie. Całkowity koszt posiadania auta wypada tutaj bardzo dobrze – tym bardziej, że nowe Polo można serwisować nawet do 30 tys. km. Oszczędzamy na częściach i serwisie.

A co z tym znienawidzonym przez Martę parkowaniem? Takie rzeczy jak czujniki parkowania czy kamera cofania to oczywistość. Polo można jednak wyposażyć w system Park Assist. Samochód wtedy sam znajdzie miejsce i sam zaparkuje. Zarówno prostopadle, jak i kopertą.
Wynik w teście Euro NCAP jest bardzo ważny
Zuzanna to jedna z niewielu polskich dziennikarek motoryzacyjnych. W ciągu roku porusza się dziesiątkami różnych samochodów i doskonale wie, czego potrzebuje od swojego samochodu miejskiego.

Co warto dodać, jest jedną z niewielu Polek, które nowym Polo już... jeździły. – Bardzo mi się podoba, jak ten samochód jeździ. Niemcy zwiększyli rozstaw osi i on naprawdę świetnie zachowuje się na autostradzie, przy większych prędkościach. Z reguły małe autka wtedy podskakują, przeszkadza im każdy podmuch wiatru, a tu wszystko bezproblemowo. Choć muszę zastrzec, że jeździłam wersją GTI (sportową o mocy 200 KM – red.).
Nie samą prędkością człowiek jednak żyje. Zuzanna jednym tchem wymienia, czego wymaga od miejskiego auta. – Kamera cofania jest spoko, ale w małym aucie można się bez niej obejść. Za to bardzo mi się podoba ten system, który monitoruje ruch poprzeczny przy wyjeżdżaniu z miejsca parkingowego. Ja rzadko parkuję przodem, ale jeśli już to zrobię, to zawsze mam problem z wyjechaniem. Wyjeżdżam i nigdy nie wiem, czy coś nadjeżdża z któregoś kierunku. Wyjeżdżam na słuch. Nie mogę nikogo zobaczyć, zawsze mnie strąbią i zwyzywają od blondynek – opowiada.

– O ile lubię sztywne zawieszenia w samochodach, to jednak w mieście stawiam na komfort. Nie wzięłabym też wersji z małym silnikiem, tylko coś mocniejszego. Np. właśnie wersję GTI. To mój ulubiony hothatch teraz i nie mówię tego, żeby ci się podpasować pod tekst – śmieje się.
Zuzanna

Niestety raz przydał mi się system taki jak Front Assist. Zagapiłam się i gdyby samochód mnie nie ostrzegł, grzmotnęłabym zdrowo.

Zuzanna patrzy też na koszt posiadania auta, choć nie daje się w tej kwestii zwariować. – Gdybym kupowała samochód z zamiarem posiadania go przez kilka lat, to na pewno bym patrzyła na utratę wartości. Wiadomo, dobrze byłoby sprzedać go drożej po pięciu latach niż konkurencyjny model. Ale ważniejsze są choćby dla mnie wyniki w testach zderzeniowych. – Jak bratowa chciała kupić samochód, a dodajmy, że ma czteroletniego syna, który jest przecież moim bratankiem, to odradzałam jej wybrany model, bo kiepsko wypadł w testach zderzeniowych. Tak, wzięłabym ten, który ma najwięcej gwiazdek. Dla siebie, dla moich dzieci w przyszłości – podkreśla.

Zuzannie zależy więc na bezpieczeństwie, ale także na tym, żeby jej miejski samochód był naprawdę zwinny. W kwestii testów zderzeniowych trzeba od razu zaznaczyć, że nowe Polo otrzymało 5 gwiazdek (więcej się nie da) w testach Euro NCAP. Samochód bardzo dobrze chroni zarówno pasażerów (w tym dzieci – najlepszy wynik w klasie), jak i pieszych.
Z kolei dzięki bogatej gamie silników każdy klient dobierze samochód taki, jakiego potrzebuje. Od najsłabszych litrowych jednostek benzynowych o mocy 65 koni mechanicznych do nawet tak szybkich, jak w GTI: 200 koni mechanicznych w tak niewielkim aucie zapewnia wiele wrażeń z jazdy. W ofercie są także diesle. Kierowca może zdecydować się na tradycyjną manualną skrzynię biegów lub nawet siedmiobiegowy automat DSG.

Liczą się detale: nawet miejsca na kubki
– Miejskie auto musi być znacznie bardziej wszechstronne od samochodu typowo w trasę – przekonuje mnie Daria, koordynatorka programów edukacyjnych w Centrum Edukacji Obywatelskiej. – Paradoksalnie swój egzamin na prawo jazdy zdawałam lata temu na bardzo prostym aucie, ale z czasem apetyt rośnie – dodaje.

W swoim aucie do miasta chce mieć przede wszystkim te rzeczy, które jej ułatwiają życie. – Kamera cofania, czujniki. Nie tylko z tyłu, ale i z przodu – podkreśla Daria. – Z drugiej strony zwracam uwagę na proste detale. Chcę, żeby miejsce na kubek było łatwo dostępne. To wcale nie jest takie oczywiste – kontynuuje.
W kwestii bezpieczeństwa Daria najbardziej ufa sobie. Zamiast elektronicznych wspomagaczy woli mieć porządne reflektory. – Wyobrażam sobie, że czasami muszę ruszyć moim miejskim autem w trasę. Zdarza się. A do mojego rodzinnego domu droga ciągnie przez lasy pełne zwierząt. Nocą bez dobrej widoczności bywa naprawdę niebezpiecznie – wyjaśnia.
Daria

W mieście wchodzi w grę tylko automatyczna skrzynia biegów, żeby się nie męczyć w korkach. Do tego lubię, kiedy w lusterkach miga taka dioda, która mnie informuje o tym, że w martwym polu znajduje się samochód. To mój ulubiony system wspomagający, ważniejszy niż ostrzeganie przed kolizją z przodu.

Daria nie lubi też przepłacać lub szybko tracić wydane pieniądze. – Są samochody, za które można zapłacić naprawdę dużo, a po roku są warte znacznie, znacznie mniej. W ogóle ludzie mają skłonność do przepłacania za samochody. Wydanie sześciocyfrowej kwoty na samochód wydaje mi się zupełnie zbędne – podsumowuje.

Daria oczekuje więc od auta, że będzie praktyczne, a ponadto komfortowe w czasie jazdy także w nocy. W tym drugim aspekcie z pewnością pomogą opcjonalne reflektory LED, które zapewniają w nowym Polo silny strumień białego światła. Światła w tym samochodzie doskonale rozjaśniają drogę, ale jednocześnie nie oślepiają kierowców podróżujących z naprzeciwka. Reflektory w Polo mogą także doświetlać zakręty.
Kierowca Polo może także zakupić system Blind Spot. Dzięki niemu nigdy nie zostanie zaskoczony przez inne samochody w martwym polu. Warto także podkreślić, że nowy Volkswagen Polo można kupić już za 44 900 zł. W połączeniu z niską utratą wartości to dobra oferta. A co do praktyczności: w tym aucie nie brakuje schowków. A uchwyty na kubki też są – i to dwa.

Artykuł powstał przy współpracy z Volkswagen

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...