
Jedno krótkie zdanie, składające się z trzech wyrazów i podpis. Wszystko zapisałam spontanicznie na białej kartce papieru, używając długopisu, który akurat leżał pod ręką. Zdjęcie wysłałam do grafologa. Po kilku godzinach miałam odpowiedź, co na podstawie tego odręcznego zapisu można o mnie powiedzieć. Przeczytałam to z zaskoczeniem. Analizę wysłałam przyjaciołom: "wow, trafne" – czytałam w odpowiedzi. Grafolog na podstawie krótkiego rękopisu wie o nas więcej niż terapeuta po kilkunastu sesjach. Zapewne dlatego z ich pomocy coraz częściej korzystają także rekruterzy.
Wielkość liter, ich pochylenie, rozmieszczenie, zagęszczenie, kropka nad "i", kreska nad "z", ogonek "ę" – to wszystko dla grafologa ma ogromne znaczenie. – Analiza grafologiczna pozwala poznać osobowość i charakter człowieka. Dzięki niej możemy określić m. in. jaki ktoś ma temperament, siłę woli, wrażliwość, cechy intelektu i zachowań. Możemy ustalić jak postrzega świat zewnętrzny oraz samego siebie. Poza tym, jesteśmy w stanie sprawdzić, czy dana osoba jest kreatywna, czy też woli trzymać się utartych schematów działań i określonych struktur, w których czuje się bezpieczna. Dostrzeżemy również, czy jest osobą zorganizowaną i systematyczną oraz jak sobie radzi w zespole – wymienia grafolog Agnieszka Rapak z Psychografolog.pl.
Do tego należy także dorzucić: instynkt, popęd i cechy naszej seksualności. Im bardziej wydłużone elementy podlinijne (y, j), tym większe zainteresowanie piszącego doznaniami seksualnymi. Kilka słów – Grafolog na podstawie dwóch czy trzech słów jest już w stanie coś powiedzieć na temat człowieka – zaznacza Agnieszka Rapak. Ale im więcej materiału, tym wnikliwsza analiza. Dlatego najlepiej, jeśli w ręce grafologa trafi zeszyt, stare notatki ze studiów. Istotne jest, by tekst pisany był spontanicznie.
Agnieszka Rapak
grafolog z Psychografolog.pl
Co ciekawe, na nasze pismo mogą wpływać też czynniki zewnętrzne i wewnętrzne. – Na przykład: brzydka pogoda, niskie ciśnienie, wtedy nasze samopoczucie też jest gorsze. Będzie to rzutowało na nasz charakter pisma. Jeśli jesteśmy zdenerwowani, to też widać w naszym piśmie – mówi Rapak. Grafolog sądowy Wielu grafologów zajmuje się wyłącznie pracą dla sądów, czyli analizą pisma po to, by rozpoznać czy na przykład podpisy pod dokumentami należą do tej samej osoby. – Badania wiarygodności rękopisów polegają na weryfikacji pięciu cech grupowych pisma, przy zastosowaniu powszechnie stosowanej metody graficzno-porównawczej. Jest ona na tyle wydolna, że dysponując odpowiedniej jakości materiałem dowodowym i odpowiednim materiałem porównawczym, specjalista jest w stanie określić, czy kwestionowany rękopis nakreślony został przez daną osobę czy też nie – tłumaczy nam grafolog Sławomir Bułka.
W jego ręce najczęściej trafiają sprawy podrobionych podpisów, a najtrudniejsze są te związane z badaniem autentyczności na przykład testamentów, bo często na łożu śmierci piszący zmaga się z jakąś chorobą. Czy można podrobić czyjś podpis, wcześniej intensywnie ćwicząc? – Gdy ktoś chce odwzorować podpis, wcześniej patrząc na oryginał, to po krótkim treningu może mu się udać narysować względnie podobne dwa może trzy pierwszej znaki. Ale następnie ręka powraca do kreślenia własnego grafizmu – mówi Sławomir Bułka.
Sławomir Bułka
grafolg
Rekruter sięga po grafologa Ale z pomocy grafologów korzystają nie tylko w sądach, o analizę pisma kandydatów do pracy proszą także rekruterzy, którzy w ten sposób chcą ocenić ich kompetencje zawodowe i interpersonalne. – Analiza pisma ręcznego jest metodą na Zachodzie chętnie wykorzystywaną w ocenie kompetencji pracowniczych. W Polsce z doradztwa psychografologa w doborze kadr korzystano do niedawna sporadycznie, obecnie coraz częściej badanie pisma stanowi jeden ze sposobów poznania kompetencji, zdolności, umiejętności, preferencji pracowniczych – mówi nam grafolog Katarzyna Tarczyńska z Instytut Nieinwazyjnej Analizy Osobowości.
Katarzyna Tarczyńska
Instytut Nieinwazyjnej Analizy Osobowości
Rekruterzy korzystają z pomocy grafologa zwłaszcza w przypadku stanowisk bardzo odpowiedzialnych, gdy wyniki tej firmy zależne będą od działań takiej osoby. – Badałam na przykład osoby, które miały sprawować władze nad jakimiś biurami w danym kraju – przyznaje Agnieszka Rapak.
Dlaczego to badanie jest takie cenne? – Nie możemy wpływać na nasze pismo. A nawet, jeśli nam się wydaje, że to robimy, to w jakimś czasie przestaniemy. Dlatego też mamy możliwość sprawdzenia, kto napisał anonim. To badanie pokazuje jacy jesteśmy naprawdę. I rynek jest teraz nastawiony na to, by badać kompetencje miękkie – wyjaśnia Rapak. Na własnej skórze Niewiele myśląc, postanowiłam sprawdzić, co charakter pisma powie o mojej osobie. Spontanicznie, korzystając z leżącego pod ręką długopisu, zapisałam na białej kartce w formacie A4 jedno zdanie, składające się z trzech wyrazów. "Poprosimy o analizę grafologiczną" – brzmiało. I podpisałam się imieniem i nazwiskiem. Zrobiłam zdjęcie i wysłałam Katarzynie Tarczyńskiej z Instytutu Nieinwazyjnej Analizy Osobowości.

Kilka godzin później miałam już odpowiedź. I kopara opadła mi do samej ziemi. Dlaczego? Ano na przykład dlatego, że Tarczyńska zapisała: "najpierw robi, później myśli". Potwierdzeniem tego jest chociażby fakt, że przygotowując ten tekst zdecydowałam się na sprawdzenie kompetencji grafologów na własnej skórze. Nie myśląc o tym, że przecież daję ogromną pożywkę hejterom (o tym pomyślałam dopiero post factum), którzy zaraz zaczną pisać: "no, Różańska, teraz też najpierw napisałaś, a dopiero potem pomyślałaś".
Ale w analizie Tarczyńskiej zgadza się prawie wszystko. Tak, jestem niecierpliwa, tak jestem ekstrawertyczna, tak lubię odpoczywać od ludzi, tak biorę odpowiedzialność za swoje czyny i słowa.
Katarzyna Tarczyńska
Pokazałam tę analizę swoim przyjaciołom. "Ojej, myślę, że dużo się zgadza"; "Wow, trafne, szok"; "O matko, jesteś nienormalna i naprawdę 'najpierw robisz, potem myślisz', hejterzy ci tego nie zapomną" – mogłam przeczytać w odpowiedzi.
Zapytałam grafologów, czy zawsze na sto procent są pewni wyników swoich analiz. – Grafolog nie jest osobą wszechwiedzącą, nie wie wszystkiego i może się pomylić. Natomiast jeśli ja w swojej pracy czegoś nie jestem pewna, to po prostu tego nie piszę – podkreśla Agnieszka Rapak.
