Uczestnicy nie potrafili odpowiedzieć w "Milionerach" na proste pytania.
Uczestnicy nie potrafili odpowiedzieć w "Milionerach" na proste pytania. Screen/Milionerzy/TVN

Dawno nie było takich trudności w "Milionerach" przy pytaniach pozornie banalnych. Uczestnikom czwartkowego programu kłopoty sprawiły pytania dotyczące "Despacito" Luisa Fonsiego oraz – teoretycznie – "Króla Lwa". A wydawałoby się, że wszyscy to znają...

REKLAMA
O to, co znaczy słowo "despacito", które zyskało popularność za sprawą piosenki Luisa Fonsiego, Hubert Urbański zapytał Roberta Chrzanowskiego. Gracz znał piosenkę, ale nie potrafił odpowiedzieć. Mało tego, nie pomógł też telefon do przyjaciela. Starał się myśleć logicznie, a więc – jego zdaniem – skoro "cito" znaczy szybko, to "despacito" musi być przeciwieństwem i oznacza "powoli". I udało się.
Tym samym stracił jednak ostatnie koło ratunkowe, a nie czuł się dobrze także w dziedzinie piłki nożnej. Nie wiedział, kto strzelił gole w 2014 r. w zwycięskim meczu z Niemcami. Chodziło o Arkadiusza Milika i Sebastiana Milę. Ostatecznie zadowolił się kwotą 20 tys. zł. Po nim sił próbowała nauczycielka Grażyna Giemza. Niestety trafiła na podchwytliwe pytanie o zabitego przez Ramona Mercadera Lwa.
logo
Pani Grażyna z Wrocławia potknęła się na pytaniu o Lwa. Screen/Millionerzy/TVN
Jako że pytanie zaczynało się właśnie od tego słowa, nie mogła być pewna czy chodzi o zwierzę, czy najsłynniejszego Lwa w historii, czyli Trockiego. Pomogła sobie 50/50 i... wybrała Simbę z "Króla Lwa". Zdumiało to widzów, bo to jedna z najbardziej znanych bajek Disneya, a Simba wcale tam nie ginie. Ostatecznie skończyła z 1000 zł.