
Dziennikarz "Gazety Wyborczej" Wojciech Czuchnowski został na łamach "Gazety Polskiej" nazwany grubasem ze spasioną paszczą. Dziennikarz domaga się solidarności zawodowej ze strony Piotra Semki i Tomasza Sakiewicza, którzy, szczupłymi nie będąc, podobnie jak Piotr Lisiecki pracują w "GaPolu".
REKLAMA
Wojciech Czuchnowski sylwetki skoczka narciarskiego nie ma, to fakt. Ale nazywanie go grubasem to spora przesada. Zaś pisanie tak o dziennikarzu z konkurencyjnego wydawnictwa w "Gazecie Polskiej" to już nie tyle przesada, co zwykła niegrzeczność. A takie słowa pod adresem Wojciecha Czuchnowskiego znalazły się właśnie w jednym z artykułów GP. "Grubas Czuchnowski wydarł był spasioną paszczę. Nie mam nic do spasionych, sam mam brzuch niemały, niemniej gębę bardziej sympatyczną" – napisał Piotr Lisiewicz.
Będzie proces? Tego na razie nie wiadomo. Czuchnowski wzywa natomiast redaktorów Piotra Semkę i Tomasza Sakiewicza do solidarnej obrony grubych w w obliczu tego brutalnego ataku ze strony jednego z redaktorów "Gazety Polskiej". "Dość hejtu wobec grubych!" – apeluje Czuchnowski na Twitterze. A Estera Flieger z "Gazety Wyborczej" zauważa, że w tym samym numerze GP znalazł się tekst Witolda Gadowskiego o o chorobach polskiego dziennikarstwa i "spsieniu etycznym". "Rozumiem, że to o kolegach? Taka forma autorefleksji, autodiagnozy" – pyta retorycznie.
