Kamil Krupicz (z lewej) i Paweł Góral tworzą insta-serial, który pokochali odbiorcy. Aktorzy, na co dzień związani z teatrem, na Instagramie pokazują swoje inne wcielenia
Kamil Krupicz (z lewej) i Paweł Góral tworzą insta-serial, który pokochali odbiorcy. Aktorzy, na co dzień związani z teatrem, na Instagramie pokazują swoje inne wcielenia Fot. Archiwum Prywatne

Kamil Krupicz i Paweł Góral to aktorzy teatralni, których można zobaczyć w musicalach takich jak "Chicago" czy "Mamma mia". Swój talent pokazują jednak nie tylko na scenie, ale również na Instagramie, na którym codziennie publikują improwizowane historie inspirowane codziennością. W social mediach nie są jednak Kamilem i Pawłem, ale 6-letnim Krystiankiem i Babcią, którymi zachwycił się nawet Dawid Podsiadło.

REKLAMA
Jak powstał pomysł na insta-serial
Kamil Krupicz i Paweł Góral to aktorzy z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do siebie. Postacie kreowane przez nich na Instagramie w krótkim czasie zachwyciły tysiące odbiorców, którzy teraz śledzą losy Krystianka i babci każdego dnia". Jak wpadli na pomysł komentowania codziennych wydarzeń w tak niespotykany sposób?
– Zawsze wymyślałem jakieś osoby, głosy. Zaczęło się od tworzenia śmiesznych historii ze znajomymi na Snapie. Wtedy to była zabawa, wszyscy mieliśmy też inne zajęcia i nie mieliśmy czasu nagrywać tego regularnie – opowiada naTemat Kamil Krupicz, aktor i współtwórcza Instagramowego serialu. – Z Pawłem, czyli serialową babcią, mieliśmy czas, żeby nagrywać więcej. Na początku moja postać nie miała imienia, ale w pewnym momencie pojawiło się samo. I tak stałem się Krystiankiem.
Stuprocentowa improwizacja
Czy aktorzy wymyślają scenariusze i przygotowują się do kręcenia historii? Choć czasem ciężko w to uwierzyć, wszystko jest całkowicie improwizowane.
– Wykorzystujemy rzeczywistość, trochę ją przekłamujemy, działamy szybko a bieżące wydarzenia wykorzystujemy do tworzenia "na żywo" historii Babci i Krystianka. To totalna improwizacja. Musiałem nauczyć się błyskawicznie przestawiać mózg i myśleć jak 6-latek, co wcale nie jest takie proste – tłumaczy Kamil Krupicz. – Cały czas jesteśmy czujni, staramy się nie wychodzić w roli. Nie tylko na naszych profilach, ale też na Instagramach znajomych, którzy nagrywając filmy z nami automatycznie stają się "ciociami" i "wujkami". Nie ma takiej opcji, żeby ktoś na Instagramie zobaczył nas w naturalnym wcieleniu Kamila i Pawła, tutaj żyjemy naszym alter ego.
Kamil i Paweł nie wychodzą ze swojej roli, bez względu na to, gdzie się znajdują. Mnóstwo osób ogląda ich relacje każdego dnia
Kamil i Paweł nie wychodzą ze swojej roli, bez względu na to, gdzie się znajdują. Mnóstwo osób ogląda ich relacje każdego dnia Fot. Archiwum Prywatne
Dzięki tym filmom młode pokolenie odkryło teatr
Okazuje się, że pomysł aktorów, dość niespodziewanie, okazał się mieć rolę nie tylko rozrywkową, ale również edukacyjną – Ludzie przyjeżdżają do teatrów, w których gramy na co dzień tylko po to, aby nas zobaczyć i usłyszeć nasze prawdziwe głosy. Często są w szoku, że Krystian, którego znają z Insta tak naprawdę ma niski, męski głos – mówi Krupicz i dodaje: – Ludzie zainteresowali się spektaklami, zaczęli chodzić na spektakle. Zdarza się, że osoby, które nigdy do teatru nie chodziły, teraz są w nim kilka razy w miesiącu.
Na początku nie planowali z filmów tworzyć swego rodzaju "serialu". Kamil przyznaje, że nie spodziewali się, że ich historie w krótkim czasie zdobędą taką popularność. – Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że nasz pomysł może zainteresować tak wiele osób. Odzywa się do nas mnóstwo fajnych i otwartych ludzi, co jest bardzo miłe. Tak było też z Dawidem Podsiadło, który sam z siebie zaczął wysyłać do nas prywatne wiadomości, nazywając się wujkiem Don Dylanem. Dzięki temu udało nam się spotkać i bliżej poznać.
– Również Magdalena Stużyńska, która teraz jest, często nieobecną, mamą Krystianka, napisała do nas sama, opowiadając, że nasz film parodiujący siostry Godlewskie "zrobił jej święta". Takie rzeczy dają energię i nakręcają do dalszego myślenia i tworzenia - tłumaczy Kamil. – Co ciekawe, do tej pory nie dostaliśmy ani jednej nieprzyjemnej wiadomości i nie spotkaliśmy się z żadnym hejtem. Nasze filmy oglądają ludzie z podobnym poczuciem humoru, którzy rozumieją, że mamy duży dystans do siebie i do życia.

Czy żarty mogą zamienić się w biznes?
Filmy cieszą się dużym zainteresowaniem wśród widzów, a co z firmami? Okazuje się, że pojawiły się już pierwsze propozycje współpracy. – Dostaliśmy kilka zapytań o współpracę, ale na razie podchodzimy do tego z rezerwą. Jesteśmy aktorami i to jest nasza praca. Filmy na Instagramie to dodatek, który ma być fajną zabawą i ma sprawiać przyjemność nam i widzom, nie stając się przy okazji jedną wielką reklamą, bo wtedy cała idea straciłaby sens.
Kamil i Paweł prowadzą na YouTubie kanał AJ WAJ, na którym można znaleźć m.in. klipy, w których parodiują siostry Godlewskie. Kamil zdradza, że wraz z Pawłem zastanawiają się również nad wprowadzeniem formatu, opierającego się na perypetiach Krystianka, jednak do jego stworzenia potrzeba więcej czasu.– To zupełnie inna formuła, w której nie można już działać intuicyjnie. Potrzebne jest solidne przygotowanie i dobry scenariusz. Nie wykluczamy tej opcji, ale zanim zabierzemy się do pracy, musimy to dobrze przemyśleć .