Oscar dla "Idy" był zaskoczeniem
Oscar dla "Idy" był zaskoczeniem Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Nominacje do najważniejszej nagrody światowego przemysłu filmowego już nas nie dziwią: niemal co roku polscy twórcy znajdują się na shortlistach kategorii technicznych, krótkometrażowych czy animowanych. Polskie kino wciąż jednak z rzadka przebija się do światowego mainstreamu, więc przed rozpoczęciem 87. ceremonii wręczenia Oscarów na zwycięstwo “Idy” w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego stawiało niewielu.

REKLAMA
logo
Wybory członków Amerykańskiej Akademii FIlmowej raz jeszcze okazały się nieprzewidywalne. Statuetkę z rąk Nicole Kidman i Chiwetela Ejiofora odebrał Paweł Pawlikowski.
- Jak się tu znalazłem? Nakręciłem czarno-biały film o potrzebie ciszy, wycofania się ze świata i kontemplacji, a teraz jestem tu - w epicentrum hałasu i uwagi świata. Życie jest pełne niespodzianek - mówił ze sceny Dolby Theatre Pawlikowski.
Na scenie razem z Pawlikowskim nie pojawiły się ani Agata Kulesza, ani Agata Trzebuchowska. Mimo, że obie odtwórczynie głównych ról kobiecych na gali były obecne, wybrały najgorszy możliwy moment, aby wyjść do toalety: - Z programu wynikało, że nasza kategoria będzie znacznie później - tłumaczyła z uśmiechem Trzebuchowska.
“Ida” to historia Anny - wychowanki klasztoru, która przed złożeniem ślubów zakonnych musi odnaleźć swoją jedyną krewną. Kobieta okazuje się byłą stalinowską prokurator. To od niej Anna dowiaduje się, że jest Żydówką o imieniu Ida. Obie kobiety wyruszają w podróż w rodzinne strony.

Partnerem akcji #100momentów na 100-lecie niepodległości jest Kulczyk Investments. Wspólnie pokazujemy 100 gospodarczo-biznesowych wydarzeń z ostatnich 100 lat, które były istotne dla naszego kraju.