Do fryzjera najczęściej chodzimy w godzinach pracy
Do fryzjera najczęściej chodzimy w godzinach pracy Fot. Instagram

Wydawać by się mogło, że do salonów piękności i fryzjerskich chodzimy po godzinach pracy lub w weekendy. Nic bardziej mylnego! Tak naprawdę do fryzjera lub kosmetyczki częściej umawiamy się w poniedziałek, ale bynajmniej nie w popołudniowych godzinach, a w porze lunchu. Co ciekawe, właśnie o godzinie 13 salony odnotowują przychody nawet sześciokrotnie większe, niż o godzinie 18.

REKLAMA
Co można zrobić w trakcie przerwy w pracy? Pójść na obiad, poplotkować na kawie, lub też odwiedzić… salon kosmetyczny albo fryzjera. Trochę to dziwnie brzmi, tym bardziej, że wizyta u fryzjera czy kosmetyczki potrafi trwać czasem bardzo długo.
Wyskoczę na przerwę do... fryzjera
Jednak dane mówią same za siebie. Jak wynika z raportu przygotowanego przez Versum (dostawca systemu do zarządzania salonami urody), pory obiadowe cieszą się zdecydowanie dużo większym powodzeniem na wizytę u fryzjera lub kosmetyczki, niż godziny po pracy. Zwiększają się też wtedy przychody salonów, nawet sześciokrotnie.
logo
Tak prezentują się urodowe dane Fot. prowly.com
Co ciekawe, najwięcej klientów odwiedza salony między godziną 10 a 15. To właśnie w tych godzinach umawianych jest aż 56 procent wizyt z całego dnia. Dodatkowo prawie co piąty klient na dzień wizyty w salonie piękności wybiera piątek.
Rzeczywiście tak jest, czego przykładem jest historia z salonu fryzjerskiego z życia wzięta. Kiedyś fryzjer opowiedział mi ciekawą historię. Do jego salonu zadzwoniła stała klientka. Nie miała umówionej wizyty i błagała, żeby ją przyjął na farbowanie. Miała jakąś ważną imprezę czy coś takiego. Wyprosiła, żeby ją przyjął. Siedzi w salonie, jest środek dnia, nakładają farbę i nagle do salonu wchodzi inna klientka. Ta pierwsza się podrywa i prosi, żeby ją gdzieś schowali. Fryzjerzy zdębiali. Okazało się, że to była szefowa tej dziewczyny, a ona w pracy oczywiście powiedziała, że jest chora.
Katarzyna, klientka jednego z salonów fryzjerskich

Fryzjerzy pomagali jej tak manewrować miedzy pomieszczeniami w tym niewielkim salonie, żeby udało się uniknąć spotkania. Udało się. Inna rzecz, o której mi mówił, to że klientki nagminnie dzwonią z łazienki do pracy, żeby nie było słychać suszarki

Grudzień miesiącem urody
Według wspomnianego raportu najgorętszym urodowym miesiącem jest grudzień. Wtedy umawianych jest aż 11,14% wszystkich wizyt w roku. Polacy chcą być piękni na święta i największy ruch w salonach zaczyna się na 2 dni przed Wigilią, a aż 42% klientów planuje przedświąteczną wizytę już jesienią.
Warto też podkreślić, że 115 złotych średnio wydają Polacy w trakcie jednorazowej wizyty w jednym z warszawskich salonów. I to nie tylko panie, ale też mężczyźni, którzy coraz bardziej dbają o swój wygląd. W 2017 roku z usług salonów piękności skorzystało niemal 2 razy więcej mężczyzn niż w 2010. Jak wynika z danych, ta liczba w dalszym ciągu rośnie. Dzisiaj co piąty klient salonu to właśnie mężczyzna a wśród 10 najczęściej rezerwowanych wizyt w minionym roku, strzyżenie męskie stanowiło aż 37%.
Salony fryzjerskie online
Jednym z trendów w branży beauty jest przeniesienie procesów obsługi salonów fryzjerskich do internetu. "Obserwujemy wyraźny wzrost zainteresowania funkcją rezerwacji wizyt online. W 2017 roku wybrało ją 10,81% naszych klientów. To prawie 5 razy więcej niż w 2012 roku! Jednocześnie ponad 88% salonów, które zdecydowały się przenieść terminarz do komputera, przypomina swoim klientom o wizytach, wysyłając automatyczne powiadomienia SMS." – podkreśla Sebastian Maśka - pomysłodawca i współzałożyciel versum.