
Warszawa w końcu odetchnęła z ulgą, bo wczoraj skończył sie festiwal nienawiści związany z miesięcznicami katastrofy smoleńskiej. Ich zwolennicy i przeciwnicy nie muszą już obrzucać się wzajemnie błotem, przekrzykiwać i przepychać z policją. "Wiadomości" zamiast przyklasnąć tej sytuacji, znalazły jednak pretekst do ataku na opozycję. I to dość absurdalny.
Materiał Konrada Jałtuszewskiego został zapowiedziany przez Macieja Adamczyka. Prezenter stwierdził, że odsłonięcie pomnika i zakończenie marszów pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej nie zmieniło nastawienia hejterów, którzy w ciągu ostatnich miesięcy wulgarnie atakowali uczestników uroczystości. – Niestety swojej postawy nie zmienili też niektórzy politycy opozycji, którzy wyszydzają osoby oddające hołd tym, którzy zginęli w Smoleńsku – powiedział dziennikarz.
O kim mowa? Chodzi o rzecznika Platformy Obywatelskiej Jana Grabca, którego jeden z internautów nagrał w czwartek pod sklepem monopolowym w Warszawie. Zdaniem autora materiału miał on tak uzasadnić swoją obecność w tym miejscu. – Pierwsza miesięcznica bez pochodu to jest naprawdę okazja do świętowania – stwierdził Grabiec.
Oczywiście całość została zmontowana z przechodniami, którzy oddają cześć ofiarom pod pomnikiem i zestawiona z frywolną odpowiedzią Grabca, który zyskał miano wspomnianego hejtera. Tyle, że posłowi nie chodziło raczej o wyśmiewanie się z uczestników marszy, tylko o fakt, że blokowały one pół śródmieścia Warszawy i były festiwalem nienawiści zwolenników dwóch obozów politycznych w Polsce. Nie trzeba było długo czekać na jego komentarz.
Podobnie zareagowali internauci. Krzysztof Leski napisał: "opozycja kpi z oddających cześć ofiarom Smoleńska. Grabiec skandalicznie żartuje w kolejce po wódkę. PO blokowała pomnik, a teraz zapowiada, że go rozbierze. Nigdy nie odcięli się od Palikota. "Za nakręcanie przemysłu pogardy dotąd nie odpowiedział nikt".
Dalsza część materiału była jeszcze "lepsza". Jego autor zestawił wypowiedzi polityków opozycji, którzy najpierw sprzeciwiali się budowie pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, a potem mówili, że go rozbiorą. Pojawiły się zarzuty w kierunku prezydent Warszawy, która niby zdecydowała, żeby wyrzucać jeszcze palące sie znicze pod Pałacem Prezydenckim w kwietniu 2010 roku.
Autor nawiązał też do zachowania Janusza Palikota, który jeszcze jako polityk PO stawiał kontrowersyjne tezy po 10 kwietnia i miał organizować akcje szydzące z katastrofy i ludzi zbierających sie na Krakowskim Przedmieściu. – Politycy PO się od nich nigdy nie odcięli – powiedział w materiale Jałtuszewski.
Te obrazki i argumenty pozwoliły mu postawić tezę, że to opozycja odpowiada za podział społeczeństwa, bo podzielonym i rozemocjonowanym społeczeństwem łatwiej rządzić, a "za nakręcanie przemysłu pogardy dotąd nie odpowiedział nikt". Propaganda w czystej postaci.
