Pierwszy samochód nie musi wcale być używany. Ten miejski kompakt przypadnie do gustu każdemu świeżemu kierowcy

Nowy Volkswagen Polo przypadnie do gustu młodym klientom. Fot. naTemat
Co robi dwudziestokilkulatek, który ma prawo jazdy? Coraz poważniej myśli o zakupie swojego pierwszego samochodu. Najczęściej rozgląda się za autem używanym, ale przecież tak wcale nie musi być. Nawet lepszym wyborem będzie nowy Volkswagen Polo – samochód w swojej klasie najoszczędniejszy, najbezpieczniejszy i zwyczajnie najlepszy. A na dodatek dzięki nowoczesnemu finansowaniu można sobie po prostu na niego pozwolić.

Nie może być nudny, nie może być brzydki, musi być dopasowany do mojej osobowości – potrzeby młodych kierowców względem ich aut można wymieniać niemal bez końca i jednym tchem. To grupa, która jeszcze nie patrzy na samochód jak na narzędzie. Kto z nas nie był zakochany w swoim pierwszym aucie? No właśnie. Sam pamiętam swój pierwszy samochód – zapłaciłem za niego astronomiczne wtedy dla mnie piętnaście tysięcy złotych. Był najszybszy i najładniejszy. Wiedziałem to doskonale.
Jednocześnie w świadomości osób młodych nowy samochód funkcjonuje jako dobro luksusowe, na które ich po prostu nie stać. To może i miało sens, ale kilka lat temu. Dzisiaj, żeby kupić nowy samochód, nie trzeba się pojawić w salonie z walizką pieniędzy. Nowoczesne formy finansowania zakupu pozwolą każdemu znaleźć auto skrojone pod jego potrzeby.

Nie inaczej jest z nowym Polo – miejski kompakt Volkswagena można mieć na własność już za 340 złotych miesięcznie. To dużo? Przypomnijcie sobie, na jak nieistotne rzeczy potraficie wydać taką kwotę każdego miesiąca. Optyka od razu się zmienia.
Dostosujesz je pod swoje potrzeby
Tym bardziej, że nowe Polo to auto, które każdy może skroić pod własne potrzeby. Dodajmy, że chodzi nie tylko o wygląd auta, ale i o jego wyposażenie. Zacznijmy choćby od tego, co się najbardziej rzuca w oczy, czyli od obręczy kół. Kierowca Polo ma do wyboru cały szereg felg – od tych najmniejszych stalowych aż do 17-calowych aluminiowych. A nic tak nie poprawia wyglądu jak dobrze leżąca felga.

Do tego dochodzi tzw. pakiet dekoracyjny. Wnętrze Polo może zostać dostosowane do potrzeb klienta – aplikacje dekoracyjne na tablicy rozdzielczej mogą zostać polakierowane na dwa kolory: Energetic Orange oraz Reef Blue. Dostępne są również różne kolory tapicerki – każdy może być pewien, że jego Polo może być zupełnie wyjątkowe. Możliwości personalizacji są bardzo bogate.
Polo wygląda zresztą dobrze nawet bez tych "bajerów" – drapieżne LED-owe reflektory oraz długa maska nadają mu sportowy wygląd. Można go uzupełnić choćby poprzez panoramiczny, szklany dach. Do tego można jeszcze zamówić pakiet R-Line, który jeszcze bardziej podkreśli charakter auta.


A na dodatek ciągle mówimy tylko o "tradycyjnym" Polo – takim jak to na zdjęciach. Ci, którzy potrzebują więcej wrażeń, mogą zdecydować się na wersję GTI. 200 koni mechanicznych w małym nadwoziu pozwala na sprint do setki w 6,7 sekundy. Na światłach niewielu będzie szybszych, a jeśli już, to w wielokrotnie droższych autach. Miłośników zaawansowanych technologii ucieszy też obecność elektronicznej "szpery", czyli blokady mechanizmu różnicowego. Dzięki temu Polo GTI nikogo nie zawiedzie także w zakrętach. Stabilność jazdy to zresztą mocna strona nowego kompaktu z Wolfsburga. Po tygodniowych testach ani razu nie czułem, że Polo nie dało mi poczucia bezpieczeństwa w zakrętach.
Dla tych, na których prędkość nie robi jednak wrażenia, Volkswagen przygotował z kolei opcjonalny zestaw nagłośnienia Polo Beats. Nazwa nie jest przypadkowa – system jest firmowany właśnie przez uznaną na rynku muzycznym markę Beats. Więc może być nie tylko szybko, ale i głośno.

Jest smart
Nowe Polo na tle konkurencji wyróżnia się także rozwiązaniami technicznymi. To w zasadzie smartfon na kołach. Wirtualny kokpit jest w pełni konfigurowalny i może wyświetlać dane o naszej jeździe czy nawigację. W środku można indukcyjnie naładować telefon. Nie brakuje złącz USB, a samo auto jest po prostu sprytne. Czujniki parkowania czy kamera cofania to norma, ale system Park Assist jest w tej klasie rzadko spotykany. Dzięki niemu auto praktycznie parkuje samo. Kierowcy pozostaje dawkowanie gazu.
Choć czasami i nie trzeba dawkować nawet jego. Adaptacyjny tempomat utrzymuje prędkość dostosowaną do poprzedzającego nas auta, a w razie potrzeby nawet samodzielnie zatrzyma Polo. Sprawdziłem na własnej skórze – to naprawdę działa.

Wreszcie Polo jest nie tylko fajne, ale i bezpieczne. A właściwie najbezpieczniejsze w swojej klasie. Kierowcy w każdej chwili pomagają asystent wyjazdu z miejsca parkingowego, czujniki martwego pola czy Front Assist, który w razie możliwości kolizji sam zatrzyma auto. Samochód otrzymał też maksymalną liczbę pięciu gwiazdek w testach zderzeniowych. No i co szczególnie ważne dla kobiet – kluczyki mogą zostać na dnie torebki. Samochód można otworzyć i zamknąć bezkluczykowo.
Dodatkowo zdecydowana większość z tych systemów – czyli stabilizacja toru jazdy, automatyczne hamowanie po kolizji, czy monitorowanie przestrzeni przed autem Front Assist z awaryjnym hamowaniem w mieście – jest dostępna już w standardowej wersji.

Nie musi być drogo
I tu trafiamy do podsumowania, bo naprawdę nowe Polo nie jest drogie. Podstawowy model można kupić już za 44490 złotych, a na dodatek tę kwotę można rozłożyć na dogodne raty.

Miesięczna opłata to tylko 340 złotych przy umowie na 48 miesięcy, jeśli na start wpłacimy 30 proc. ceny auta, czyli kilkanaście tysięcy złotych. Używane auta bywają droższe. A tu jeszcze mamy gwarancję i niedrogi serwis.

Artykuł powstał we współpracy z Volkswagen.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...