
O takich akcjach trzeba mówić głośno. W dobie totalnej znieczulicy i powszechnego przekonania, że młodzież żyje tylko social media i "totalnie olewa wszystko". Akcja dzieje się w Sopocie, w II Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego. To tu bardzo ciężko zachorowała uwielbiana przez wszystkich nauczycielka języka polskiego. A to, co robią uczniowie, absolwenci i cała szkoła, by ją ratować, już przynosi odzew. "Pani Lidio, uczniowie Panią kochają, a to ogromny Pani sukces. Będzie dobrze, przy takiej życzliwości uczniów musi Pani zwyciężyć!!!" – piszą internauci.
Pani Lidia poznała diagnozę latem ubiegłego roku. Wcześniej źle się czuła, myślała, że ma alergię. – W wakacje zrobiła badania krwi. Okazało się, że ma straszne wyniki. To był chłoniak, który zaatakował jej skórę. Uczniowie byli zrozpaczeni, gdy musiała odejść ze szkoły – opowiada nauczyciel. Dostała chemię, która nic nie pomogła. Wtedy lekarze powiedzieli jasno – szansą jest przeszczep szpiku, potrzebny jest bliźniak genetyczny.
Przemysław Staroń: – Ktoś fajnie napisał, że pani Lidka to jest taka iskierka, która może zmotywować. Żeby nie odkładać nic na później, tylko pomóc, w tym przypadku zarejestrować się - od razu. To trwa tylko chwilę. A za parę lat może się okazać, że wśród tych osób możemy znaleźć bliźniaki genetyczne dla naszych bliskich.
"Najbardziej niesamowite jest to, że każdy, kto pomoże dziś Jej, de facto może pomóc każdej, choć nie wiadomo której osobie - być może będzie to członek rodziny, może przyjaciel, a może zupełnie obcy człowiek, któremu uratujemy życie. Być może, namawiając innych, ratujesz życie sobie samemu z przyszłości. Rejestrując się jako kandydat na dawcę, a potem trafiając do banku dawców, stajesz się superbohaterem dla każdego, z kim Twój szpik będzie zgodny". Czytaj więcej
