
Tego na pewno nie spodziewała się 80-latka, która we wtorek w Sopocie uległa wypadkowi. Kobieta porusza się na wózku inwalidzkim. Jadąc ulicą Kościuszki wjechała nim na słupek i spadła na chodnik. Przyjechało pogotowie, przyszła policja. Staruszka miała obrażenia głowy i lekarze chcieli ją zabrać do szpitala. Problemem stał sie jej wózek, bo nie wiadomo było co z nim zrobić. Brak empatii czy odpowiednich przepisów?
Nie wiemy, jaki był dalszy los staruszki. Próbowaliśmy to ustalić, niestety bezskutecznie. Staraliśmy się też skontaktować z jednostką, z której została wysłana karetka, jednak służba zdrowia nie udziela takich informacji. Nie mogliśmy więc zdobyć informacji, dlaczego staruszka z urazem głowy została puszczona przez załogę karetki i wysłana do przychodni.
Więc wychodzi na to, że można! Dlaczego więc nie można było tak pomóc 80-letniej staruszce? Co mówią na ten temat przepisy? Pogotowie jest kryte, bo nie mają takiego obowiązku.
W artykule 308 kodeksu postępowania karnego jest powiedziane, że możemy je zabezpieczyć w wypadkach niecierpiących zwłoki, w przypadku dochodzenia, ale ogólnie i tak to robimy czy jest to wypadek, czy wykroczenie. Rower, czy wózek można odebrać na komendzie lub dostarczamy je do wyznaczonej osoby z rodziny osoby poszkodowanej.
Dlaczego więc policjanci z Sopotu nie zaoferowali takiej pomocy staruszce? Okazuje się, że zaoferowali.
