Parafianie stoją murem za księdzem, który jechał kabrioletem na procesji. "Jestem oburzony złośliwymi ludźmi"

Proboszcz Alojzy Bok z Nowej Wsi przewodził procesji Bożego Ciała w czerwonym kabriolecie.
Proboszcz Alojzy Bok z Nowej Wsi przewodził procesji Bożego Ciała w czerwonym kabriolecie. Fot. YouTube / pszczynatv
Wierni z parafii pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej stoją murem za swoim księdzem – proboszczem Alojzym Bokiem. To jedyny kapłan, jakiego mają w Starej Wsi pod Pszczyną w województwie śląskim. Duchowny zasłynął w internecie filmem, na którym widać, jak przewodzi procesji Bożego Ciała... jadąc czerwonym kabrioletem. Sprawa wywołała oburzenie. Na księdza spłynęły negatywne komentarze – procesję określono jako komiczną, zarzucono też kapłanowi epatowanie pieniędzmi. Parafianie bronią jednak duchownego jak tylko mogą.


Okazało się, że oryginalna procesja była spowodowana chorobą kapłana, którego nie był w stanie zastąpić inny duchowny. – Jak można zrobić taką aferę, jak ksiądz proboszcz ma poważne problemy z łękotką w kolanie i czeka go zabieg. Termin ma wyznaczony chyba za dwa tygodnie. Był dylemat. Ksiądz zwrócił się do mnie, żebym mu pomógł w przygotowaniu procesji. Nie wiem, czemu wynikła z tego afera – przekonuje w rozmowie z naTemat radny ze Starej Wsi Marian Szwarc. Wierny nie zorganizował auta z otwieranym dachem dla księdza, ale zrobił to inny parafianin – załatwił czerwony kabriolet z wypożyczalni swojego wujka.


– Proszę sobie wyobrazić, że nasz ksiądz jest naprawdę przykładnym katolikiem i kapłanem. Nie obnosi się tam niczym. Żyje tu z nami i stara się pomagać – dodaje Szwarc. Kiedy dopytuję, jakie auto ma proboszcz, słyszę, że jeździ trzyletnią skodą. – Jestem oburzony tym, co zrobili złośliwi ludzie – podsumowuje ze sprzeciwem w głosie przewodniczący zarządu osiedla, któremu nie spodobało się wideo i komentarze pod nim. Osobę, która wrzuciła nagranie do sieci, nazywa "typowym złośliwcem".

Do wieczora można umrzeć
Pani z kancelarii parafialnej, która odebrała nasz telefon, też broni księdza Alojzego Boka. – Każdy ma prawo zachorować, do wieczora można umrzeć. Takie jest życie człowieka – przekonuje. Nadmienia, że parafianom bardzo podobała się procesja. Cieszyli się, że ksiądz nie cierpi i przejedzie drogę. – Ja panu powiem, to była długa procesja, i jeszcze po dziurach, i proboszcz po prostu bał się, że będzie miał zupełną kontuzję tego kolana. A procesja była już dawno zaplanowana. Choroba przyszła znienacka – zaznacza. Internautów, którzy negatywnie skomentowali film, nazywa zaś tymi, "którzy trochę wierzą, trochę nie wierzą". Kiedy wspomniałem, że nieprzychylne reakcje wynikały w sporej mierze z tego, że księża są często postrzegani jako ci, którzy rozbijają się luksusowymi autami, usłyszałem w odpowiedzi: "A jakie to jest luksusowe auto? Ksiądz musi mieć auto, bo jest mu potrzebne".

Kiedy pytam z kolei Damiana Wagstyla, przewodniczącego rady parafialnej, o nietypową procesję, ten początkowo podchodzi do rozmowy jak pies do jeża. – Bardzo typowa procesja. Tylko szukacie skandalu – zarzuca nam mężczyzna. – Jakby go na wózku inwalidzkim pchali, to by była jeszcze większa sensacja. Gdybym miał kabriolet, to osobiście wiózłbym księdza. Ludzie szukają sensacji tam, gdzie nie trzeba. Jakby go wieźli bryczką, też by było źle – opowiada.
Proboszcz nie zrobił niczego złego
– Jestem przewodniczącym rady parafialnej i organizuję większość rzeczy. Procesja była od miesiąca w pełni zorganizowana. Jeżeli ksiądz dobrze by się czuł, to by szedł pieszo: przejazd autem był tylko ewentualnością – tłumaczy. Od Damiana Wagstyla dowiaduje się też, kto jest autorem filmu z księdzem. Zdradza mi, że zrobił go kierowca białego mercedesa, który akurat wracał z myjni i sam nie był uczestnikiem procesji. Parafianie powiedzieli w rozmowie ze mną, że kapłan już na długo przed nią zapowiadał, że będzie miała ona nietypowy charakter. Dla nikogo nie było więc niespodzianką, że duchowny zasiadł w czerwonym kabriolecie.


Radna Rady Miasta Marcelina Leki wyjaśnia natomiast, dlaczego wybrano auto zamiast na przykład wózka inwalidzkiego czy dorożki. – Szliśmy wąskimi dróżkami, prawie że polnymi. Nie po asfalcie, tylko po drodze szutrowej. Nie było więc możliwe, by ksiądz jechał chociażby wózkiem inwalidzkim, jak komentują to internauci – argumentuje. Przekonuje, że jej zdaniem proboszcz nie zrobił niczego złego i jest oburzona nagraniem wrzuconym do internetu. Parafianie jak jeden mąż stoją murem za kapłanem, który potwierdza, że sytuacja była spowodowane chorym kolanem.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
MAMA:DU 0 0Ją okrzyknięto "babą od zboków", jej uczniów "zboczonymi". Psycholożka zdradza, co robi na WD
0 0Podstawowy argument antyszczepionkowców obalony! Prawnik wyjaśnia najprościej, jak się da
0 0Wypijają 18 l mleka na śniadanie. Liczba porodów 44-latki zadziwia, a wkrótce kolejny

DZIEJE SIĘ

0 0"Gwarantuję, że idę do Sejmu". To on miał oddać mandat Piotrowiczowi
0 0Piotrowicz jednak nie trafi do Sejmu! PiS ucina spekulacje

POZNAJ DADHERO.PL

0 0Netflix grozi palcem – ta zapowiedź może oznaczać zmianę zasad na jakich korzystasz z serwisu
DADHERO.PL 0 0"Nie jestem Tonym Hawkiem..." Adam Malita, pionier deskorolki w Polsce, o sporcie i ojcostwie
0 0"World of Fire" z Wichłacz i Kotem. Serial BBC pokazuje wojenny koszmar nie tylko Polaków
WYWIAD 0 0Mierzy 122 cm i znacie ją z "Mam talent". Opowiada, dlaczego w "Na Wspólnej" nie ma niskorosłych