Bolączka niemal każdej młodej firmy. Z tym problemem poradzić sobie można często tylko w jeden sposób

Młode firmy na starcie zawsze mają pod górkę. Ich największym zmartwieniem jest brak płynności finansowej wynikający z długiego oczekiwania na płatność za wystawione faktury
Młode firmy na starcie zawsze mają pod górkę. Ich największym zmartwieniem jest brak płynności finansowej wynikający z długiego oczekiwania na płatność za wystawione faktury Fot. naTemat
Każda wielka podróż zaczyna się od małego kroku. To powiedzenie dotyczy również biznesu, gdzie zdobywanie szczytów w ogólnym skrócie rozpoczyna się od założenia ''garażowej'' firemki, poprzez otwarcie kilku biur w kraju, aż po ekspansję zagraniczną.

Problem w tym, że w drodze po sukces przedsiębiorcy narażeni są na podstawienie przysłowiowej nogi. A przeszkód, które mogą przewrócić ich tak, że ci później już się nie podniosą, niestety nie brakuje. Dla wielu z nich ostatnią deską ratunku przed wywrotką okazuje się faktoring.

Z jakimi problemami borykają się zatem młode firmy w Polsce? Już na starcie nie mają lekko, bo po wejściu na rynek muszą przecież konkurować z o wiele większymi i bardziej zaprawionymi w bojach graczami, dysponując z zasady znacznie mniejszymi zasobami. Duża konkurencja to jedno, a finansowa dysproporcja to drugie zmartwienie. I to spore, bo tworzące kolejne problemy, czyli trudności w zatrudnianiu nowych pracowników, radzeniu sobie z nieprzewidzianymi zdarzeniami, przezwyciężaniu biurokratycznych barier czy pozyskiwaniu z zewnątrz środków finansowych.

Finansową przepaść między dużymi przedsiębiorstwami a firmami z sektora MŚP powiększa dodatkowo brak płynności finansowej, zdecydowanie największa bolączka polskich przedsiębiorców. – Cykl płatniczy wygląda często tak, że płatności za zobowiązania trzeba regulować bardzo szybko, natomiast na pieniądze za wystawione faktury zazwyczaj czeka się dość długo, szczególnie jeśli firma jest mała i ma słabą pozycję przetargową – zwraca uwagę Emil Czupajło, dyrektor finansowy agencji pracy Beetsma.
Beetsma jest częścią międzynarodowego holdingu Van Koppen & Van Eijk z siedzibą w Holandii, zajmującego się sprowadzaniem pracowników sezonowych do Europy Zachodniej. Choć jej korzenie sięgają 2000 roku, z pośrednictwem pracy na rynku polskim związana jest od niedawna, bo od 2015 roku. Obecnie koncentruje się na pomocy rodzimym przedsiębiorcom w znalezieniu kandydatów do pracy w ich firmach. Rozkręcając działalność w Polsce, również musiała uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na płatności, na czym nie raz cierpiała jej płynność finansowa.


– Wtedy właśnie zaczynają się schody z finansowaniem bieżącej działalności. Postawiona pod ścianą firma sama zaczyna zwlekać z regulowaniem swoich zobowiązań, często jest zmuszana do przekraczania terminów ich płatności i koło się zamyka – tłumaczy ekspert. Nie trzeba być Sherlockiem, by stwierdzić, że w dłuższej perspektywie takie problemy z płynnością finansową mogą skończyć się bankructwem.

– Szczególnie w takiej branży jak nasza, czyli sektorze usług w zakresie pośrednictwa pracy, spóźnianie się z płaceniem należności wywołuje straty nie do odrobienia. Najczęściej oznacza bowiem niewypłacanie wynagrodzenia pracownikom na czas i jak najbardziej zrozumiałe niezadowolenie setek czy nawet tysięcy osób, nie mówiąc już o utracie dobrego imienia agencji pracy. W takiej sytuacji bardzo szybko może dojść do upadłości firmy – mówi nasz rozmówca.
Jak sobie z tym radzić? Pierwsze, co przychodzi na myśl, to skierować kroki do banku, który udziela kredytów. Od razu jednak pojawia się pytanie o zabezpieczenie. Jak wyjaśnia ekspert, firmy usługowe, które na ogół nie mogą wykazać się żadnym odpowiednim na zabezpieczenie pod kredyt, aktywem, bo bazują przede wszystkim na należnościach od kontrahentów, wypadają z grona podmiotów mogących starać się o zastrzyk finansowy z tego źródła.

– Dla większości małych firm najbardziej naturalną i zasadniczo jedynie osiągalną formą zewnętrznego finansowania staje się tzw. faktoring, czyli pożyczka pod zastaw wierzytelności. W tym przypadku mowa o fakturach, które firmy wystawiają swoim kontrahentom – wskazuje Emil Czupajło. Agencja pracy, której finanse nadzoruje, wielokrotnie posiłkowała i nadal posiłkuje się tym właśnie instrumentem finansowym, aby dynamicznie się rozwijać. W tym celu nawiązała stałą współpracę z Idea Money, która działalność faktoringową prowadzi od 2012 roku.
Jak wygląda w praktyce pozyskiwanie funduszy metodą faktoringu? Wystarczy przesłać faktorowi, czyli firmie świadczącej usługi faktoringowe, wystawioną fakturę. Ta zazwyczaj od ręki wypłaca przedsiębiorcy (faktorantowi) na konto firmowe należne mu na podstawie przekazanej faktury pieniądze w formie zaliczki. W wielu przypadkach przelewu można się spodziewać już następnego dnia, czyli w ciągu 24 godzin od daty przesłania faktury. Natomiast płatność od kontrahenta, czyli klienta, któremu firma wystawiła fakturę z odroczonym terminem płatności, trafia już bezpośrednio do faktora, a nie na rachunek bankowy faktoranta. W ten sposób zaciągnięta pożyczka zostaje spłacona.

Można więc powiedzieć, że wszystkie strony są zadowolone – przedsiębiorca nie musi czekać długo na pieniądze, klient może zapłacić w dogodnym dla siebie terminie w ustalonym umową okresie, a firma faktoringowa zarabia na prowizjach od zleceń napływających z najróżniejszych branż. Więcej o usłudze faktoringu można dowiedzieć się z tego poradnika.

Artykuł powstał we współpracy z Idea Money

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...