Historia współpracy Edyty Górniak i Donatana. Od wspólnej piosenki po skandal

Edyta Górniak zaśpiewała na tegorocznej edycji festiwalu w Opolu.
Edyta Górniak zaśpiewała na tegorocznej edycji festiwalu w Opolu. Fot. Patrycja Wanot / Agencja Gazeta
Tegoroczny festiwal w Opolu będzie zapamiętany nie tylko ze względu na słaby poziom artystyczny, ale także za sprawą niesmacznego skandalu z udziałem Edyty Górniak i Donatana. Jeszcze jakiś czas temu oboje wzajemnie nie szczędzili sobie pochwał za współpracę przy singlu, choć wcześniej miało dojść między nimi do konfliktu.


Jedną z najgłośniejszych premier muzycznych jesieni 2017 roku był utwór "Andromeda" Edyty Górniak, czyli efekt współpracy piosenkarki z Donatanem, który napisał i wyprodukował muzykę, a tekst napisała Cleo. Donatan jest znany przede wszystkim jako twórca hitu "My Słowianie", ale w wywiadzie dla onet.pl z okresu premiery piosenki przyznał, że "gdyby jeszcze półtora roku temu ktoś zapytał, z kim Edyta na pewno nie nagrałaby piosenki, byłbym w pierwszej dziesiątce!". Nowy singiel ukazał się 24 listopada i był dużym wydarzeniem, bowiem do tamtej pory przez półtora roku piosenkarka nie wypuściła nic nowego pod swoim nazwiskiem.


Dzień później Górniak była gościem specjalnym podczas finałowego odcinka programu "The Voice of Poland", gdzie po raz pierwszy wykonała "Andromedę" na żywo. Piosenka szybko stała się radiowym hitem. Bardzo dobrze poradziła sobie także na YouTubie, gdzie w 2 miesiące zdobyła ponad 2 miliony wyświetleń. W chwili obecnej ma 3,5 mln na koncie. Jedna ze stron podała, że miała nawet przynieść zysk ponad miliona złotych, który został podzielony pomiędzy jej twórców, choć lwia część miała trafić do Donatana i Cleo.

Piosenkarka bardzo chwaliła współpracę z Donanatem. – Wiele razy zdarzało się, że powstawały utwory pisane z myślą o mnie i zupełnie nie pobudzały moich zmysłów. Największym zaskoczeniem tutaj było dla mnie to, że ten utwór stworzyli ludzie, którzy mnie nie znali. Może jedynie wyczuwali mnie intuicyjnie. To było i pozostaje dla mnie zdumiewające. Usłyszałam utwór i pomyślałam "Ale skąd oni wiedzieli, że ja właśnie takich dźwięków i słów szukam?". Prawdopodobnie Don odwiedzał mnie po kryjomu w snach – powiedziała w wywiadzie.

Równie entuzjastycznie wypowiadał się Donatan, który podkreślał profesjonalizm i wyjątkowość polskiej diwy. – Przede wszystkim przekonałem się, że jako jedna z niewielu osób w Polsce czuje muzykę na takim poziomie, że w studio moje dyrektywy czy uwagi producenckie realizowała od razu, wiedząc, o co chodzi. Poza tym jest w stanie bezbłędnie panować nad swoim głosem. Bardzo rzadko się to tu zdarza, bo posiadanie tak zwanego flow jest domeną raczej zachodnich artystów – oznajmił.


Jednak tuż przed premierą piosenki plotkarskie media informowały, że Górniak miała być niezadowolona, bowiem Donatan niemal rok blokował wydanie nowej piosenki i teledysku. Ostatnie wydarzenie z Opola może się przyczynić z kolei, że współpraca zakończy się tylko na jednym utworze.

Skandal w Opolu
Ostatni dzień festiwalu w Opolu przyniósł najgłośniejszy moment, choć nie był on związany z muzyką. Edyta Górniak i Donatan pojawili się na sesji zdjęciowej na "ściance". Z początku wszystko szło jak zwykle, jednak producent postanowił "uatrakcyjnić" tę część imprezy i... złapać Edytę Górniak za pośladek. Odpowiedź piosenkarki była błyskawiczna: Donatan został przez nią spoliczkowany. Wszystko stało się oczywiście w świetle fleszy.
Większość internautów ostro skomentowała zachowanie producenta, uznając je za prostackie. Jednak pojawiły się też głosy, które sugerowały, że mogła to być ustawka mająca na celu wywołania poruszenia w plotkarskich mediach i serwisach społecznościowych.