
Jeszcze do niedawna absolutnym hitem numer jeden w stylizacji rzęs było doczepianie i zagęszczanie. Robiła to niemal każda gwiazda i aspirująca celebrytka, a salony, w których zabieg można było wykonać pękały w szwach. Teraz przyszedł czas botoks, lifting i laminowanie. Brzmi tajemniczo, ale naprawdę działa. Na czym to polega?
REKLAMA
Te zabiegi odżywiają rzęsy
Botoks i lifting rzęs brzmią co najmniej dziwnie, ponieważ te nazwy przywodzą na myśl raczej zabiegi medycyny estetycznej niż usługi, które możemy wykonać u kosmetyczki. Laminowanie już niekoniecznie, ale tutaj również pierwszym skojarzeniem, przynajmniej u większości osób, raczej nie są rzęsy. O co więc chodzi?
Botoks i lifting rzęs brzmią co najmniej dziwnie, ponieważ te nazwy przywodzą na myśl raczej zabiegi medycyny estetycznej niż usługi, które możemy wykonać u kosmetyczki. Laminowanie już niekoniecznie, ale tutaj również pierwszym skojarzeniem, przynajmniej u większości osób, raczej nie są rzęsy. O co więc chodzi?
Lifting i laminowanie rzęs to w zasadzie dwa niemal identyczne zabiegi. Można powiedzieć, że laminowanie to nowocześniejsza wersja liftingu, który wykonywany był już od wielu lat. Jak sama nazwa wskazuje, ma on za zadanie podniesienie i podkręcenie rzęs, a co za tym idzie optyczne wydłużenie. To świetny pomysł dla dziewczyn, które nie przepadają za mocnym make-upem – podczas zabiegu rzęsy są bowiem delikatnie przyciemniane, przez co można zrezygnować z ciężkiego tuszu do rzęs, co jest bardzo wygodne, szczególnie w letnie miesiące.
Botoks + rzęsy. Jak to działa?
Botoks na rzęsy to zabieg, który może być wykonywany sam albo jako uzupełnienie liftingu rzęs. To odżywka pełna witamin, dzięki którym rzęsy zyskują sprężystość, blask i natychmiastowe odżywienie. Jeżeli botoks na rzęsy nakładany jest po uprzednim zabiegu nadania im koloru, ma on również działanie utrwalające – pozwala zatrzymać pigment w środku włosa, dzięki czemu nie traci on na intensywności przez dłuższy czas.
Botoks na rzęsy to zabieg, który może być wykonywany sam albo jako uzupełnienie liftingu rzęs. To odżywka pełna witamin, dzięki którym rzęsy zyskują sprężystość, blask i natychmiastowe odżywienie. Jeżeli botoks na rzęsy nakładany jest po uprzednim zabiegu nadania im koloru, ma on również działanie utrwalające – pozwala zatrzymać pigment w środku włosa, dzięki czemu nie traci on na intensywności przez dłuższy czas.
– Botoks używany w pielęgnacji rzęs to przede wszystkim naturalne olejki – z dzikiej róży, jojoba czy rycynowy, a także hydrolizowana keratyna, kolagen, witaminy z grupy A czy C. Dokładny skład zależy od używanego produktu, jednak zawsze są dość podobne – opowiada nam właścicielka salonu Natural Lashes. – Składniki produktu mają odżywiać włosek i wpłynąć na jego kondycję. Przede wszystkim chodzi tutaj o wygląd zewnętrzny, ponieważ na strukturę wewnętrzną w zasadzie nie możemy mieć wpływu. Botoksu możemy używać zarówno w pielęgnacji rzęs, jak i brwi. W obu przypadkach włoski po zabiegu będą w dużo lepszej kondycji – wyjaśnia.
Cena keratynowego liftingu rzęs waha się, w zależności od salonu, od około 150 do 250 zł, natomiast sam botoks zrobić można już za około 40 zł. Laminowanie wykonujemy raz na dwa miesiące, a efekt ma utrzymywać się od sześciu do ośmiu tygodni. Co istotne - w międzyczasie włoski nie są obciążane, tak jak często bywa w przypadku doczepianych rzęs, a nawet wręcz przeciwnie. Odżywki nakładane podczas zabiegów wzmacniają je i sprawiają, że lepiej rosną. Jak podkreśla nasza rozmówczyni, nie możemy jednak porównywać laminowania czy botoksu do doczepiania rzęs. W dwóch pierwszych przypadkach działamy bowiem tylko na naturalnych rzęsach tworząc i utrwalając nowy skręt.
Plusy i minusy zabiegu
Kiedy sama około miesiąca temu pierwszy raz spróbowałam laminowania, stylistka z jednego z warszawskich salonów zapewniała mnie, że z początku efekt nie jest może spektakularny (rzeczywiście nie był), jednak po serii trzech zabiegów laminowania mogę oczekiwać wzrostu objętości rzęs o kilkadziesiąt procent. Tego jeszcze potwierdzić nie mogę, ale rzeczywiście zgodzę się ze stwierdzeniem, że jeżeli na co dzień malujemy się delikatnie, ten zabieg pozwala całkowicie zrezygnować z mascary, co samo w sobie jest bardzo wygodne, a w połączeniu z naturalną opalenizną wygląda naprawdę dobrze. Nie miałam też żadnej reakcji alergicznej, mimo że często mam problem z kosmetykami, które podrażniają mi oczy. Minusy? Wysoka cena i długi czas wykonywania usługi, który – przynajmniej w moim przypadku – trwał ponad półtorej godziny, które bez możliwości otworzenia oczu ciągnęło się w nieskończoność.
Kiedy sama około miesiąca temu pierwszy raz spróbowałam laminowania, stylistka z jednego z warszawskich salonów zapewniała mnie, że z początku efekt nie jest może spektakularny (rzeczywiście nie był), jednak po serii trzech zabiegów laminowania mogę oczekiwać wzrostu objętości rzęs o kilkadziesiąt procent. Tego jeszcze potwierdzić nie mogę, ale rzeczywiście zgodzę się ze stwierdzeniem, że jeżeli na co dzień malujemy się delikatnie, ten zabieg pozwala całkowicie zrezygnować z mascary, co samo w sobie jest bardzo wygodne, a w połączeniu z naturalną opalenizną wygląda naprawdę dobrze. Nie miałam też żadnej reakcji alergicznej, mimo że często mam problem z kosmetykami, które podrażniają mi oczy. Minusy? Wysoka cena i długi czas wykonywania usługi, który – przynajmniej w moim przypadku – trwał ponad półtorej godziny, które bez możliwości otworzenia oczu ciągnęło się w nieskończoność.
– Tak naprawdę efekt powinien być widoczny po pierwszym zabiegu. Jedynym wyjątkiem są osoby, których rzęsy w naturalny sposób rosną do dołu i trudno jest je podkręcić i skierować ku górze – wyjaśnia nasza rozmówczyni. – Objętość rzęs rzeczywiście może się zwiększyć, choć zależy to w dużej mierze od jakości użytych produktów i tego czy klientka w domu również odpowiednio pielęgnuje rzęsy, używając olejków natłuszczających – dodaje.
Stylistka rzęs zwraca również uwagę na to u kogo wykonujemy zabiegi, ponieważ czasem może się zdarzyć, że specjalistka zamiast poprawić wygląd naszych rzęs, po prostu je zniszczy – Często pojawiają się u nas panie, które chcą uratować zniszczone rzęsy. Niestety, zanim wykonamy zabieg, musimy poczekać na regenerację zniszczonych włosków. Na szczęście nie jest to trwała szkoda, bo rzęsy odrastają i się regenerują, jednak przed wizytą w salonie zawsze warto wcześniej przyjrzeć się pracom działających w nim kosmetyczek – radzi.
