
Łatwo się domyślić, że użycie kamery smartfona jest w pełni uzasadnione fabularnie. Niektóre sceny oglądamy np. zza krzaków, co symuluje podglądanie swojej ofiary przez stalkera. Przez to film nabiera jeszcze więcej mocy i autentyczności. Podobnie było przed laty z "Blair Witch Project" i innymi produkcjami wykorzystującymi konwencję found footage.
Nie wstydzę się ani nie protestuję słysząc, że "Niepoczytalna" określana jest jako "film nakręcony iPhonem". Film "Mandarynka" Seana Bakera, który bardzo mi się podobał, był przełomowy, pokazując kierunek, w jakim idzie ta technologia. Od lat eksperymentuję z tym sprzętem, telefonami i dostępnymi na nie obiektywami. Wiedziałem, że prędzej czy później zrobię film w tej technologii, ponieważ uważam, że to rozwiązanie przyszłościowe. Chciałem też, żeby widz w kinie nie zdawał sobie sprawy, jak film został nakręcony i zupełnie o to nie dbał, gdyż nie byłoby żadnej różnicy w jakości.
W USA panuje opioidowa epidemia. Setki tysięcy Amerykanów jest uzależnionych od silnych leków przeciwbólowych, które codziennie zbierają żniwo. W Polsce daleko nam do tego stanu, ale już mnóstwo osób funkcjonuje na psychotropach i zewsząd jesteśmy atakowani reklamami dyskusyjnych suplementów diety czy energetyków. Nic dziwnego, że reżyser, który od zawsze swoimi filmami walczył z kapitalizmem, polityką i wielkimi korporacjami, za cel obrał sobie gigantyczny przemysł medyczny, który łamie podstawową przysięgę Hipokratesa.