Antonina  Martuszewska, uczennica  Szkoły Podstawowej nr 11 w Elblągu, która uratowała życie swoim bliskim, odbiera z rąk ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji medal Młody Bohater
Antonina Martuszewska, uczennica Szkoły Podstawowej nr 11 w Elblągu, która uratowała życie swoim bliskim, odbiera z rąk ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji medal Młody Bohater Fot. Materiały prasowe MSWiA

24 marca 2017 roku. Na drodze nr 22, w pobliżu miejscowości Cisy koło Malborka, dochodzi do wypadku. Samochód, w którym znajduje się kobieta i czworo jej dzieci w wieku 13, 11, 4 i 1 rok, zjeżdża z drogi do rowu, po czym koziołkuje i uderza w drzewo. Jedenastoletnia wówczas Antonina Martuszewska, uczennica Szkoły Podstawowej nr 11 w Elblągu, zachowuje zimną krew i z myślą o losie bliskich niezwłocznie przystępuje do działania.

REKLAMA
Rezolutna dziewczynka najpierw udziela pierwszej pomocy nieprzytomnej siostrze, sprawdza jej oddech, układa ją w bezpiecznej pozycji. Po przyjeździe służb współpracuje ze strażakami i ratownikami na miejscu zdarzenia, informuje ich o istotnych szczegółach, wydostaje spanikowanego czteroletniego brata z wraku, pomaga przenosić dzieci w bezpieczne miejsce, a potem opiekuje się rodzeństwem w karetce, aż do przyjazdu do szpitala.
Za swoją postawę młoda Elblążanka zostaje odznaczona przez Prezydenta Andrzeja Dudę Medalem za Ofiarność i Odwagę, a przez ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusza Błaszczaka wręczonym w Dniu Dziecka medalem Młody Bohater. Od Prezydenta Elbląga Witolda Wróblewskiego 11-latka za swój bohaterski czyn otrzymuje gratulacje i upominki. Jak podają media, zasad udzielenia pierwszej pomocy Tosia nauczyła się na letnim obozie.
logo
Medal za Ofiarność i Odwagę. Takie odznaczenie państwowe otrzymała od Prezydenta RP na uroczystości w dniu 12 czerwca 2017 r.) 11-letnia Antonina Martuszewska Fot. Adam Rudzki / Wikimedia Commons
To tylko jedna z coraz częściej relacjonowanych historii, w których pojawiają się dzieci w roli ratowników. W tych opowieściach ze szczęśliwym zakończeniem mali bohaterowie udzielają pomocy osobom nieprzytomnym lub poszkodowanym, wzywają służby ratunkowe albo alarmują dorosłych o grożącym im wszystkim niebezpieczeństwie. Ratując cudze zdrowie i życie, wykazują się nie tylko odwagą i empatią, ale także opanowaniem i zaradnością.
– Szkolenie dzieci jest niezwykle ważne. Należy budować w nich poczucie, że także one mogą uratować komuś zdrowie bądź życie. To uczy ich dobrych nawyków, które na pewno zaprocentują w przyszłości – mówi Martyna Radkiewicz, ratowniczka medyczna z Żyrardowa. – Pracując w pogotowiu ratunkowym, widzę, że pomoc poszkodowanemu przez osoby postronne lub nawet rodzinę udzielana jest bardzo rzadko, zwykle z powodu niewiedzy bądź strachu przed zrobieniem krzywdy innej osobie – dzieli się swoimi obserwacjami z codziennej pracy ratownika.
W sytuacji stresującej, zwłaszcza gdy trzeba ratować ludzkie życie, inicjatywę przejmują więc dzieci, które z natury są bardziej śmiałe i mają mniejsze opory przed działaniem, czym różnią się od dorosłych. Martyna Radkiewicz wspomina zasłyszaną od dyspozytora historię 4-letniego chłopca. Kiedy jego mama straciła przytomność w domu, maluch, który przeszedł w przedszkolu kurs pierwszej pomocy, z niesamowitym spokojem zadzwonił na pogotowie ratunkowe, poinformował służby, co się stało, i dokładnie podał swój adres, dzięki czemu pomoc dotarła na czas.
logo
Dzieciom naturalnie przychodzi pomaganie innym ludziom. Na zdjęciu kurs nauki pierwszej pomocy w ramach akcji ''Mali Ratownicy'' odbywającej się pod hasłem ''Moja moc to pomoc" Materiały prasowe
Karol Kaszuba, ratownik medyczny z Otwocka, przywołuje z pamięci natomiast sytuację, gdy kilkuletnia dziewczynka zadzwoniła na pogotowie, bo jej mama miała napad drgawkowy. Pamiętając, jaki numer telefonu należy wykręcić, aby wezwać pomoc, oraz mając wiedzę o tym, że należy doświadczającą takiego ataku osobę ułożyć na boku, najmłodsza domowniczka zdołała uratować ukochanej mamie życie.
Podczas studiów ratowniczych Justyna Lewicka, pracująca wówczas jako wychowawca przedszkolny, stała się naocznym świadkiem godnego naśladowania zachowania maluchów w obliczu wypadku. – Jedno z dzieci spadło ze zjeżdżalni, łamiąc sobie rękę. Ku mojemu zaskoczeniu do przyjazdu pogotowia prawie wszystkie przedszkolaki podpowiadały mi, co można zrobić, i czynnie wspierały w akcji ratowniczej. Byłam z nich bardzo dumna – opowiada ratowniczka.
logo
''Mali Ratownicy'' to program edukacyjny skierowany do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Warsztaty z zakresu udzielania pierwszej pomocy prowadzą zawodowi ratownicy medyczni Materiały prasowe
Gdzie w sezonie letnim będzie można szkolić się pod okiem ekspertów ''Małych Ratowników''? Ich miasteczka zostaną rozbite na wielu nadbałtyckich plażach. W wydzielonych strefach dzieci odkryją, czym jest pierwsza pomoc i jak prawidłowo jej udzielić. Warsztaty trwają przez całe wakacje. Pierwsze kursy odbyły się w Świnoujściu, Kołobrzegu, Ustce, Darłowie i Dziwnowie. Kolejne zaplanowane są w Łebie (10.08-12.08) i Władysławowie (17.08-19.08).
– Każdy z nas może i powinien potrafić udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej. Wiedza daje nam pewność siebie i pozwala na podjęcie zdecydowanych działań ratunkowych. Tak naprawdę uważam, że każdy powinien być ''małym'' ratownikiem. Mając rodzinę czy dzieci, warto umieć udzielić pierwszej pomocy – radzi Justyna Lewicka, która gorąco zachęca dzieci i ich rodziców do udziału w wakacyjnej akcji edukacyjnej.

Artykuł powstał we współpracy z Volkswagen