
Samolot z Polakami na pokładzie rozbił się na Alasce w zeszły weekend. Wszyscy zginęli. Niestety ciał prawdopodobnie nigdy nie uda się odzyskać. Ratownicy przerwali akcję.
REKLAMA
Władze Parku Narodowego Denali poinformowały o przerwaniu akcji. Uznały ją za zbyt niebezpieczną o tej porze roku. Wrak znajduje się w szczelinie lodowej na zboczu góry. Ma oderwane skrzydło i jest przełamany. Na drodze ratownikom stanął też zalegający na nim lód i śnieg. Niestety, w tym momencie samolot jest śmiertelną pułapką, a nawet mała lawina może doprowadzić do kolejnej tragedii.
Przypomnijmy, że samolot typu Havilland Beaver rozbił się w poprzednią sobotę w pobliżu szczytu Thunder Mountain – na wysokości ponad 3 tys. metrów. Awionetka czołowo uderzyła w lodowiec.
Lot organizowało biuro turystyczne. Celem była najwyższa góra Ameryki Północnej. Na pokładzie było czterech Polaków i pilot z USA. Ciała Amerykanina w ogóle nie odnaleziono. To właśnie on tuż po katastrofie kontaktował się za pomocą telefonu satelitarnego z wieżą kontroli lotów lotniska Talkeetna.
