Polka zaatakowała na centralnym placu w mieście.
Polka zaatakowała na centralnym placu w mieście. Fot. YouTube / Gazzetta Di Mantova

58-letnia Polka, która zaatakowała w miejscowości Canneto sull’Oglio na północy Włoch, miała działać jakby była w amoku. Kobieta miała dźgać swoje ofiary na oślep, miała dwa rzeźnicze noże. Większej tragedii zapobiegł komendant straży miejskiej z innej miejscowości, który po prostu był na miejscu w trakcie ataku.

REKLAMA
Według relacji włoskich mediów Polka najpierw weszła do małego muzeum zabawek, gdzie zaatakowała pracującą tam kobietę. 54-latka odniosła tak ciężkie rany, że zmarła przed udzieleniem pomocy.
Następnie 58-latka wyszła na plac miejski i zaczęła rzucać się na przypadkowych przechodniów. Zaatakowała mężczyznę pchającego wózek inwalidzki ze swoją matką oraz 30-latka z Obrony Cywilnej. Oboje zostali ranni, ucierpiała także kobieta na wózku, która w trakcie szarpaniny spadła z niego.
Jej atak trwałby dłużej, gdyby nie pomoc komendanta straży miejskiej z innej miejscowości. Akurat był w pobliżu i usłyszał wołanie o pomoc. Rzucił w jej kierunku rower, po czym zaskoczona kobieta dała się obezwładnić. Według jego relacji kobieta była pijana.
Miejscowe władze poinformowały, że Barbara C. Pracowała w rejonie od niedawna. Śledczy sprawdzają, czy nie było pod wpływem dopalaczy lub narkotyków.

Obserwuj nas na Instagramie. Codziennie nowe Instastory! Czytaj więcej