Porażające słowa kursanta o tragedii w Szaflarach. "Egzaminator czytał gazetę, bawił się telefonem"

Egzaminator miał czas, by nacisnąć hamulec, co mogło zapobiec tragedii. Wykazał to eksperyment procesowy.
Egzaminator miał czas, by nacisnąć hamulec, co mogło zapobiec tragedii. Wykazał to eksperyment procesowy. fot. Marek Podmokły/Agencja Gazeta
Po trwającym ponad dwie godziny eksperymencie procesowym biegli nie mają żadnych wątpliwości: gdyby egzaminator wcisnął hamulec, do wypadku w Szaflarach by nie doszło. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" rozmawiał z mężczyzną, który trzykrotnie zdawał u tego egzaminatora. Zapamiętał to, że egzaminator w ogóle nie patrzył na drogę.

– Zdawałem egzamin u tego pana trzy razy. Za każdym razem kończyłem jazdę z wynikiem negatywnym. Co zapamiętałem z egzaminu? To, że w ogóle nie patrzył na drogę. Czytał gazetę, bawił się telefonem. I robił wszystko, żeby kursant nie zdał egzaminu – opowiedział "GW".

Mężczyzna opowiedział, że gdy przejeżdżał przez tory kolejowe, zatrzymał się przed znakiem Stop, a potem ruszył dalej. Egzaminator zatrzymał samochód tuż przed przejazdem i wmawiał mu, że nie nacisnął hamulca.

Wspólnie z kilkoma innymi osobami, które również miały podobne przejścia z egzaminatorem złożyli zażalenie do WORD w Nowym Sączu. W odpowiedzi usłyszeli, że oskarżenia są bezpodstawne i grożono im sądem.

Egzaminator mógł zatrzymać samochód
Samochód egzaminacyjny miał minąć znak stopu przed feralnym przejazdem kolejowym z prędkością 17 km/h. Według biegłych egzaminator mógł spokojnie zatrzymać auto – podało Radio Zet. Tymczasem mężczyzna nie zareagował na znak. Zeznał, ze zamierzał zatrzymać pojazd dopiero za nim i zakończyć egzamin z wynikiem negatywnym.

Przypomnijmy, w wyniku wypadku na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Szaflarach zginęła 18-letnia kobieta potrącona przez pociąg. 62-letni egzaminator przeżył, gdyż udało mu się uciec.

źródło: "Gazeta Wyborcza"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...