
Polscy turyści na wyspie Lesbos od ponad 30 godzin czekają na powrót do kraju. Ich lot z miejscowości Mitylena w Grecji miał odbyć się w piątek tuż przed godz. 11. Powodem jest rzekomo drobna usterka, która miała zostać naprawiona w 20 minut.
REKLAMA
Podróżni, kiedy byli już w samolotach, dostali właśnie taką informację. Po upływie tego czasu kapitan samolotu przekazał informację, że sprawa nie jest tak prosta. Komunikaty miały być podawane co godzinę, tymczasem od godz. 12 do 22 polscy turyści nie dostali żadnej informacji o tym, kiedy samolot wreszcie ruszy.
W końcu po 11 godzinach oczekiwania dostali informację, że lot został odwołany. Turystów przewieziono do hotelu. Do jedzenia dostali jedynie po dwa tosty i soczki do picia. W sobotę rano podczas śniadania powiedziano im, że jadą po nich autobusy, które przewiozą ich na lotnisko. Lot był zaplanowany na 10.30. Nie pozwolono im nawet dokończyć posiłku. O 11 byli na lotnisku.
Znów zapewniono ich, że będą na bieżąco informowani. Nic z tego. Emocje sięgały zenitu. Zdenerwowani byli nie tylko turyści, ale także pracownicy lotniska. O godz. 14... przewieziono ich na lunch i obecnie czekają w hotelu na rozwój sytuacji.
Pracownicy lotniska, biuro podróży Itaka i przewodnik Travel Service nie podają polskim turystom żadnych informacji. Obie dostępne rezydentki... wyłączyły telefony.
źródło: Wirtualna Polska