Reportaż o wstrząsających metodach rekrutacji w warszawskim Teatrze Akademickim ukazał się w Superwizjerze TVN.
Reportaż o wstrząsających metodach rekrutacji w warszawskim Teatrze Akademickim ukazał się w Superwizjerze TVN. fot. screen/Twitter/Superwizjer TVN

– Ćwicz dykcję, jakbyś robiła chłopakowi dobrze ustami. (...) Jeszcze masz striptiz przede mną zrobić. Może mi p…ła stanąć, jak to zrobisz – tak zwracał się do kandydatki dyrektor Ryszard A. w Teatrze Akademickim w Warszawie. Materiał o molestowaniu seksualnym w teatrze wyemitował "Superwizjer" TVN.

REKLAMA
Ryszard A. swoim podopiecznym regularnie proponował seks, miał też nakłaniać dziewczyny do zdejmowania majtek, żeby przełamały strach. Dziennikarze "Superwizjera TVN" sprawdzili doniesienia studentki i po przejściu castingu wzięli udział w próbach w teatrze.
Do uczennicy drugiej klasy liceum A. powiedział, by zaśpiewała piosenkę "od c**** wzwyż". Jedna z kandydatek próbowała recytować tekst, A. jednak przerywał jej w obrzydliwy sposób.
– Ścieka, wiesz jak ścieka sperma? Myślałem, że się tak podnieciłaś, bo ci mokro. Masz już 18 lat. Nie możesz komuś powiedzieć, że cię c***a boli. A ty jeszcze masz striptiz przede mną zrobić. Nauczę cię, chcesz? On może być bardzo podniecający, może mi k**** stanąć – "zachęcał".
Seksitowskie zaczepki formułował nie owijając w bawełnę. – Ty masz piękną pupę. Nie wiem nigdy, kiedy mi k**** stanie – mówił do studentek. Innym opowiadał ze szczegółami, jak w wieku 21 lat stracił dziewictwo. Proponował ćwiczenia dykcji "tak jakbyś uprawiała ze swoim chłopakiem seks oralny".
"To było po prostu obrzydliwe"
– Pokazywał, że takie są metody. Kazał otworzyć usta, wkładał mi łyżeczkę do buzi i pokazywał, gdzie mam dotykać językiem zębów. Nie chciałam tego, to było po prostu obrzydliwe. To co ten człowiek mówił... Ewidentnie było widać, że miał przyjemność z tego, jak bardzo się stresowałam – opowiadała bohaterka reportażu.
Na zajęcia przyszła studentka z ukrytą kamerą. – Nie masz rzeżączki? Nie będę ci teraz sprawdzał. Ja ci nie doradzam kto cię ma bzykać, ale oczywiście, że bym chciał. Pobzykamy? Bzzz – mówił. Pytał, po ilu piwach dziewczyna się całuje.
– Jak twój chłopak będzie ci lizał c***ę, to najlepiej byłoby, żeby całą łechtaczkę. Ale ja to robię lepiej. On liże c**** od dwudziestu kilku lat, ja prawie dwa razy tyle – tłumaczył.
Ryszard A. został już zwolniony z uczelni współpracującej z placówką, ale... rozstał się z nią za porozumieniem stron. Uczelnia miała wcześniej sygnały o jego niepokojących zachowaniach, ale nikt nie wniósł formalnej skargi. Mężczyzna wciąż prowadzi teatr i rozsyła kobietom zaproszenia, nie może jedynie używać nazwy uniwersytetu.