
W marcu przez trzy dni terroryzował ulice Warszawy. Na Woli gnał chodnikiem, w centrum pędził torowiskiem, na Grochowie pokonał rondo na czerwonym. W końcu znalazł się w rękach policji na dobre i stanie przed sądem. Według informacji TVN Warszawa, jest akt oskarżenia przeciwko piratowi ze złotego lexusa.
REKLAMA
Pięć lat więzienia grozi Maciejowi P. znanemu bardziej pod pseudonimem "Pirat" ze złotego lexusa, który przez trzy dni pod koniec marca tego roku terroryzował kierowców i pieszych w Warszawie. Jego niebezpieczne manewry zakończyły się aresztowaniem. Jak podaje TVN Warszawa 42-latek usłyszał już zarzuty.
Prokuratur postawił mu cztery zarzuty. Pierwszy dotyczy faktu, że nie zatrzymał się do policyjnej kontroli, choć funckjonariusze używali sygnałów: dźwiękowego oraz świetlnego. A pozostałe trzy odnoszą się do jego szarży po chodnikach, czyli narażenia pieszych na niebezpieczeństwo. Jego poczynania można obejrzeć w sieci.
Ale to nie pierwszy raz, kiedy P. szarżował za kółkiem ulicami Warszawy. W 2016 roku zrobił sobie "przejażdżkę" srebrnym chevroletem, uszkadzając kilka innych pojazdów. Po aresztowaniu biegli stwierdzili jednak, że mężczyzna jest niepoczytalny i nie postawiono mu zarzutów.
Teraz jednak specjaliści określili go jako "ograniczenie poczytalnego", co pozwoliło prokuratorowi na rozliczenie 42-latka z przewinień. O losie Macieja P. zadecyduje więc sąd.
P. nie jest jedynym warszawskim piratem, który zasłynął w mediach swoimi "przejażdżkami". Przypomnijmy chociażby Roberta N. znanego szerzej na YouTube jako "Frog". Może to on był inspiracją dla Macieja P.?
Źródło: TVN Warszawa
