Bartosz Staszewski (z lewej) jest organizatorem marszu równości w Lublinie.
Bartosz Staszewski (z lewej) jest organizatorem marszu równości w Lublinie. fot. Piotr Godzisz
Reklama.
Poprosiliśmy o komentarz organizatora marszu równości Bartosza Staszewskiego. – To zwykła głupota. W Lublinie mieszkają nie tylko katolicy. Przypominam, że ostatnie tego typu sytuaja w Polsce miała miejsce w 2006 r. kiedy Lech Kaczyński chciał zakazać parady równości w Warszawie. Wtedy prezydent przegrał w Strasbourgu – mówi w rozmowie z naTemat Bartosz Staszewski.
– Jest art. 14 Ustawy o zgromadzeniach, który mówi, że władza może zakazać organizacji zgromadzenia, jeżeli jest tam naruszane prawo – powiedział Tomasz Pitucha, szef klubu PiS w Radzie Miasta, w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim". I powołuje się na wspomniany art. 18 konstytucji.
– W wielu tego typu marszach mówi się o legalizacji tzw. małżeństw homoseksualnych, które w Konstytucji nie mają uzasadnienia – dodał inny radny PiS, Mieczysław Ryba.
– Te marsze to sytuacje, w których mamy do czynienia z obscenicznym wyglądem, z prowokacyjnymi zachowaniami. To jest coś, czego jako rodzice nie chcielibyśmy widzieć na ulicach Lublina w trosce o nasze dzieci – uważa Radosław Brzózka, radny Świdnika, związany z ruchami obrony życia.
Z częstochowskim marszem równości wiąże się inna bulwersująca sytuacja, o której rozmawialiśmy z Bartoszem Staszewskim. Joachim Brudziński złożył zawiadomienie do prokuratury ws. rzekomego znieważenia i sprofanowania symboli narodowych. Bartosz Staszewski i jego chłopak nieśli flagę z orłem białym na tęczowym tle. Dlaczego to zrobili? Staszewski wyjaśnił w rozmowie z naTemat.