Polak wciska się w ciasne, mokre miejsca i kręci z tego filmy. Dostaniesz od nich klaustrofobii

Jaskinia Haritun na Zachodnim Brzegu
Jaskinia Haritun na Zachodnim Brzegu Fot. archiwum prywatne
Im ciaśniej, tym lepiej - z tego założenia wychodzi 28-letni Piotr Kawiak. Penetracja mało przystępnych jaskiń stała się pasją młodego grotołaza. Pochodzący z Zielonej Góry, mieszkający w Berlinie Polak, zwiedza podziemny świat i nagrywa tam filmy, których nie powinny oglądać osoby z klaustrofobią.

Piotr, prowadzący swój kanał o nazwie Kawiak Jones, odkrył w sobie zamiłowanie do eksploracji mrocznych zakamarków dawno temu, ale od niedawna kręci filmy ze swoich wypadów - swojej pasji poświęca teraz każdą wolną chwilę. Rozmawiam z nim o tym jak jest pod ziemią, tuż przed jego wyprawą do Izraela.
Twoja pasja wynika z agorafobii czyli przeciwieństwa klaustrofobii?

Zupełnie nie - na bungee też skakałem i chętnie chodzę po górach. Podziemia interesowały mnie od dawna. Już jako dziecko braliśmy latarkę i schodziliśmy do kanałów burzowych. Mieliśmy wtedy po 13-14 lat, zamiast kaloszy - zakładaliśmy kilkanaście warstw torebek foliowych na buty. Już wtedy przechodząc obok studzienki kanalizacyjnej zaglądałem z ciekawości do środka.

Później było parę lat przerwy aż do 2012 roku, kiedy to kolega zabrał mnie do Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Jak zobaczyłem małą część z 32-kilometrowego systemu podziemnego to od razu zrozumiałem, że właśnie odkryłem swoją pasję. Wkręciłem się w to tak bardzo, że od razu nakręciłem godzinny materiał w których podzieliłem się wszystkim co wiem o tych bunkrach i ich historii.
Rodzajów podziemnych lokacji jest cała masa, ale dlaczego akurat wybierasz te najbardziej ciasne?


Generalnie pod ziemią jest wszystko ciasne. Piszę, że grupowo wciskam się w ciasne wilgotne miejsca liczę trochę na dwuznaczność i na zainteresowanie tych, którzy spodziewali się innego filmu. Często nawet pojawiają się komentarze: "cholera, już zaczynałem ściągać spodnie, a to nie ten film" (śmiech). Jaskinie i podziemia to nie jest temat, którym interesują się na co dzień ludzie.

Ta dwuznaczność pomaga mi promować tę niszę, choć wiem, że czasem przesadzam. Raz nawet się pomyliłem i zamiast powiedzieć "Penetracja piętnastowiecznej sztolni", powiedziałem "Penetracja piętnastoletniej sztolni" i od razu pojawiły się wiadomo jakie komentarze.

A odcinek zatytułowany "Najbardziej klaustrofobiczny film na Youtube!" faktycznie przedstawia najciaśniejsze miejsce na Ziemi?

Absolutnie nie. Na świecie jest cała masa ciasnych jaskiń – w odcinku wspominam m.in. o takiej, która ma 143 metry długości i tylko 25 cm wysokości. Przejście i powrót zajmują 24 godziny i właśnie tam spędzę swoje 29. urodziny. Materiał, o którym wspominasz nagrałem w Izraelu. Dodam, że schodzę się nie tylko do naturalnych jaskiń, ale i do kopalń wykonanych przez człowieka. Niosą one jednak większe niebezpieczeństwo z powodu niestabilnych wyrobisk i wydobywających się z nich gazów.
Skoro o niebezpieczeństwach mowa... nie boisz się? Twoja pasja wydaje się szalenie groźna nie tylko dla zdrowia, ale i życia. W odcinku wrzuciłeś nawet zdjęcie mężczyzny, który utknął w jaskini i po 28 godzinach – zmarł.

Pewien rodzaj strachu zawsze towarzyszy takim wędrówkom, ale pomimo tego, że nie sprawiam takiego wrażenia, zawsze gruntownie przygotowuje się do moich wypraw. Na klaustrofobicznym filmie, oprócz mnie, jest jeszcze pięć osób w tym dwie o wiele bardziej doświadczone ode mnie

Nie jestem i chyba nigdy nie będę autorytetem w tym temacie. Ciągle się uczę i wypytuję starszych kolegów przed niebezpieczniejszymi wyjazdami. Np przed zjazdem na głębokość 100m do opuszczonej kopalni ze spadkami poziomu tlenu spędziłem łącznie chyba ze 4 godziny na telefonie ze specjalistą w tej dziedzinie. W Izraelu również znam takiego doświadczonego grotołaza z którym rozmawiałem godzinami zanim tam pojechałem. Mam nadzieję, że za kilkadziesiąt lat będę dzielił się tą wiedzą z moimi następcami.

Jeżeli chodzi o zaklinowanie się to trzeba się naprawdę postarać, by gdzieś tam utknąć. To nie jest łatwe i najczęściej wynika z błędu. Może też coś spaść np. na nogę i uniemożliwić wyjście, ale to nie zdarza się często. Jaskinie są ukształtowane tysiące lat temu i raczej zostaną na kolejne tysiące lat. Co innego z kopalniami - tam trzeba naprawdę uważać.

Druga rzecz, która sprawia, że chodzenie po podziemnych jaskiniach nie jest dla wszystkich, to brud. W filmikach często jesteś umorusany błotem od stóp do głów.

Akurat w tym "klaustrofobicznym" odcinku jeden z członków mojej ekipy nie zabrał kombinezonu - dlatego musiałem zejść w samych dresach. Gdyby nie jego zapominalstwo to "nie przeciągnąłbym fujarą po błocie", bo miałbym profesjonalny kombinezon jaskiniowy. Ale nie wyszedłem na tym źle, bo nie pociłem się tak jak inni. W izraelskich podziemiach jest ok. 30 stopni Celsjusza(w polskich ok. 8), a kombinezony jaskiniowe nie są oddychające i po paru godzinach można naprawdę pływać we własnych spodniach.
Oczywiście, w czasie moich wyjazdów dbam o higienę i po wyjściu marzę raczej o prysznicu niż zimnym piwku. Na co dzień niemal maniakalnie dbam o swoje zdrowie i staram się utrzymywać wysoką odporność organizmu, gdyż w moim hobby jest to bardzo przydatna rzecz. Pod ziemią jest też pełno żyjątek np. pająków, skorpionów, węży czy podziemnych kleszczy.

Podziemne kleszcze?!

Tak, potrafią miesiącami hibernować pod ziemią i wybudzają się, gdy poczują dwutlenek węgla obok siebie. Też przenoszą choroby. Trzeba po prostu uważać.

A są tam jaskiniowe komary?

Tak, przy wyjściu jest ich od groma. To jednak nic nadzwyczajnego – w piwnicach też przecież możemy natrafić na komary. W środku jaskiń nie latają komary – w powietrzu unosi się za to pył m.in z pierwotniakami i grzybami, który siłą rzeczy się wdycha. Ten problem mają również górnicy.
Ostatnio dużo kręcisz w Izraelu – tamtejsze jaskinie są najbardziej przystępne?

To zupełny przypadek. Nie mam żadnych powiązań z izraelskimi tajnymi służbami, co sugerują niektórzy internauci, ale interesuje się tym rejonem świata. W Berlinie gdzie mieszkam poznałem kolegę z Wzgórz Golan z którym jakiś czas temu pojechałem na Islandię jako jego kamerzysta. Potem zaprosiłem go do Polski, w Góry Sowie do wyrobisk tak dużych, że prawdopodobnie jako pierwsi w Polsce lataliśmy dronami pod ziemią. On zrewanżował się tym samym zapraszając mnie do Izraela.

Szukając jakiś informacji o tamtejszych jaskiniach trafiłem na grupę speleologów izraelskich na Facebooku. Poznałem jej administratora i natychmiast się polubiliśmy. Okazało się, że ma polskie pochodzenie, i podobnie jak ja - najchętniej siedziałby całymi dniami pod ziemią. Teraz jadę do niego drugi raz - tym razem na pustynię Negev, gdzie spędzimy cały tydzień zwiedzając pustynne jaskinie.
Wspomniany wyżej kolega w jednej z takich jaskiń znalazł niedawno dzban z ryżem sprzed 2000 lat, który dzięki stałej temperaturze i wilgotności ciągle był jadalny. Mam cichą nadzieję, że i nam się poszczęści, zwłaszcza, że mamy wszystkie pozwolenia na wejścia do jaskiń oraz latanie dronem w miejscach "newralgicznych" - a takich w Izraelu jest całkiem sporo.

Mamy masę planów na ten tydzień i nie o wszystkich chcę na razie mówić, ale jedno jest pewne, Nagram tam najlepszy materiał w swoim życiu.

A co z Polską? U nas nie ma ciekawych jaskiń?

Aby zwiedzać polskie jaskinie trzeba być taternikiem jaskiniowym. Ja niestety nie mam jeszcze tych uprawnień, ale mam je w planie zrobić. Izrael pod tym kątem jest paradoksalnie bardziej liberalny. Polska za to wyróżnia się podziemnymi fortyfikacjami i kopalniami i to właśnie je najczęściej zwiedzam.

Jeśli chodzi o Europę, to moim marzeniem jest zejście do katakumb pod Paryżem. Wapienne wyrobiskach zaczęli kuć jeszcze Rzymianie. To właśnie z nich wydobywano materiał do budowy miasta nad nimi. W czasie wielkiej zarazy, pod koniec XVIII wieku, kiedy ciała zmarłych już nie mieściły się na cmentarzach, postanowiono wykorzystać nieczynne wyrobiska jako grobowiec.

Do dzisiaj w 300 kilometrach tuneli pod Paryżem znajdują się kości ok. 6 milionów osób. Ściany katakumb są wyłożone czaszkami, a w niektórych partiach trzeba się czołgać w tunelach niemal po strop wypełnionych ludzkimi kośćmi. Wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale strasznie mnie to kręci.

Dużo interesujących jaskiń jest np Gruzji czy Chinach - mam już nawet kilka nazw zapisanych "na później", kiedy będę miał więcej czasu i środków. Póki co jednak większość czasu zabiera mi praca zarobkowa. Niebawem to się zmieni, bo mam już pomysł na przekucie mojej pasji w źródło utrzymania. W międzyczasie oczywiście dalej będę nagrywał klaustrofobiczne filmy na YouTube.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...