
Jeśli myślisz, że tylko wyjazd z biurem podróży może skończyć się wakacyjną klapą, lepiej zapnij pasy. Coraz popularniejsze są rozmaite stowarzyszenia czy fundacje, które organizują dalsze lub bliższe podróże, kuszą kumpelską, swobodną atmosferą, niskimi cenami i niezapomnianymi wrażeniami.
W grupie było kilkanaście osób i opiekun grupy, który wszystkiego pilnował. A przynajmniej powinien. – Nasz "pilot" pracował z tą organizacją od niedawna i to był jego pierwszy wyjazd w tej roli – zaczyna swoją opowieść turystka.
Nie czułam się z naszym "opiekunem" bezpiecznie, miałam wrażenie, że nic nie wiedział.
Jednak najbardziej zastawiająca jest kwestia pieniędzy. Owszem, jest taniej niż z biurem podróży, ale nie wiadomo za co się dokładnie płaci. Do tego klienci... nie dostają reszty. – Jak wyjdzie więcej za bilet lotniczy, to trzeba później dopłacić, jak mniej, to później tego nie oddają – wyznaje nam uczestniczka wycieczki.
Nieudany wyjazd sprawił, że nasza redakcja postanowiła się zainteresować działalnością tego rodzaju stowarzyszeń. Czy to rzeczywiście problem na dużą skalę?
Art. 3 ust. 1 o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych z 24 listopada 2017 mówi, że wyłączone spod jej działania są wyjazdy, które spełniają trzy warunki: wyjazdy są niekomercyjne, czyli nie w celach zarobkowych, są organizowane dla ograniczonej grupy podróżnych oraz odbywają się okazjonalnie.
Rzeczniczka PIT zaleca też ostrożność i unikanie tego rodzaju wycieczek. – Polska Izba Turystyki podkreślała wielokrotnie, że jeśli widzimy, że te wyjazdy odbywają się często i raczej w celach zarobkowych, to podróż z takim stowarzyszeniem nie jest bezpieczna – mówi Kubaczyk.
Zalecamy przed zawarciem umowy sprawdzenie czy organizator imprezy turystycznej posiada stosowny wpis do rejestru organizatorów turystyki i przedsiębiorców ułatwiających nabywanie powiązanych usług turystycznych.
Napisz do autora: aleksandra.gersz@natemat.pl
