
Bartosz Arłukowicz napisał na Twitterze, że na balu charytatywnym lictowana była broszka Beaty Szydło. Cena, 300 zł, okazała się za wysoka. Polityk PO – jak pisze – wziął ją za 200 zł, żeby "głupio nie było". "Możecie ją teraz kupić i przelać na dzieciaki! Czekam tu na Was" – napisał były minister zdrowia.
REKLAMA
"Hej 'PATRIOCI'! To już 12 godz jak nikt nie kupił #BroszkaSzydło! Chyba nie pozwolicie, żeby Wasza broszka latała po necie za dwie stówki! Chcieli 300, nikt nie brał, to wziąłem za 200. Żeby głupio nie było. Zobaczycie, oddam Owsiakowi i dopiero wstyd dla Was będzie!" – napisał Arłukowicz na Twitterze.
Jeden z internautów zaoferował za broszkę 500 zł. – #BroszkaSzydło za 500? Chce Pan widzę na ostro zadrzeć »PATRIOTAMI«. My tu na prawdziwe narodowo-patriotyczne licytacje czekamy – odpowiedział mu polityk PO.
Broszki to nieodłączny element stylu Beaty Szydło. Jak powiedziała na łamach polsatnews.pl, chętnie przekazuje je także na cele charytatywne. Swego czasu głośno było także o tym, że broszki to najczęstszy prezent jaki dostaje była premier.
