
Po tegorocznych wyborach samorządowych PiS powiększył swój stan posiadania w sejmikach zyskując kolejne pięć. I jak przystało na zdobywcę będzie w tych województwach rządził, dzielił i... zwalniał. Jak podaje Portal Samorządowy nawet 11 tysięcy urzędników może stracić pracę.
REKLAMA
Nie ma się co oszukiwać, przy każdej zmianie warty czy to w urzędzie wojewódzkim, marszałkowskim, czy ratuszu następuje czystka kadrowa. I nie chodzi tylko o urzędy ale i podległe im spółki. No bo przecież trzeba obsadzić stanowiska "swoimi" i spłacić polityczne długi. Tak było za każdej opcji. Dlatego nie dziwią zbytnio wyliczenia Portalu Samorządowego po tegorocznych wyborach.
"Same urzędy marszałkowskie w 6 województwach, to ponad 6 tysięcy miejsc pracy. Liczba zatrudnionych w poszczególnych urzędach waha się od 760 do prawie 1300. Do tego dochodzą jednostki podległe. Na przykład liczba jednostek organizacyjnych województwa małopolskiego oraz spółek kapitałowych wynosi ok. 85. Przy założeniu, że każdy z podmiotów zatrudnia 10 osób, suma pracowników wyniesie 850. Mnożąc tę liczbę przez 6 urzędów, dodając liczbę urzędników, otrzymujemy ok. 11 tys. miejsc pracy" - czytamy na portalu.
Oczywiście liczba osób objętych reorganizacją wyniesie zapewne mniej, ok. 10000 osób, bo portal zapomniał, że przecież PiS rządził już samodzielnie w województwie podkarpackim, więc tam zapewne wielkich zmian kadrowych nie będzie. W pozostałych, pięciu nowych sejmikach, jest bardziej niż pewne.
Źródło: Portal Samorządowy
