
Policjanci i wojsko będą pilnować porządku i bezpieczeństwa manifestujących na ulicach Warszawy swoją radość z setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Na wypadek, gdyby i to okazało się za mało, na ulice wyjdzie też kilkudziesięciu agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
REKLAMA
W Warszawie ma się w niedzielę odbyć Marsz Niepodległości, a przedstawiciele środowisk lewicowych i opozycyjnych zapowiadają kontrmanifestację przeciwko nacjonalistom. Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazała Marszu Niepodległości, prezydent Duda natychmiast ogłosił organizację swojego, lewica niczego nie odwołała, a nacjonaliści odwołali się od decyzji prezydent stolicy.
I w tej chwili mamy trzy konkurencyjne imprezy, choć trzeba przyznać, że strona rządowa robi co może, żeby zapewnić bezpieczeństwo maszerującym razem z prezydentem oraz by zniechęcić narodowców do robienia Andrzejowi Dudzie konkurencji. Na ulice mają wyjść setki policjantów, a także żołnierze i żandarmeria wojskowa.
Na rondzie Dmowskiego mają nawet stanąć wozy bojowe Rosomak, postrach Talibów z Afganistanu, którzy nazywają je "zielonymi diabłami". A mimo to ktoś uznał, że to wszystko mało. Jak informuje Stanisław Żaryn, rzecznik koordynatora służb specjalnych, bezpieczeństwa na ulicach Warszawy będzie pilnować także kilkudziesięciu agentów CBA.
Specjaliści od tropienia i ścigania korupcji nie byli przeszkoleni w technikach prewencji, ani zdaniem informatorów portalu Onet nawet nie mają takich kompetencji, żeby kogoś zatrzymać za wykrzykiwanie rasistowskich haseł. Co bardziej złośliwi internauci twierdzą, że PiS jest o krok od ogłoszenia powszechnej mobilizacji, i tylko dwa od ogłoszenia stanu wyjątkowego.
źródło: onet.pl
