Zaciekła obrona wczorajszego wydania "Wiadomości" TVP trwa.
Zaciekła obrona wczorajszego wydania "Wiadomości" TVP trwa. Fot. screen z wiadomosci.tvp.pl

Afera z szefem KNF w roli głównej nadal rozgrzewa opinię publiczną. Jednak we wczorajszych "Wiadomościach" TVP uznano, że propozycja korupcyjna za 40 milionów złotych nie jest materiałem, który nadaje się na główny temat wydania. Najgorsze były jednak wyjaśnienia szefa "Wiadomości".

REKLAMA
Przypomnijmy, we wtorkowym głównym wydaniu "Wiadomości" informację o aferze KNF podano dopiero jako czwartą. Wyraźne zignorowanie sprawy poruszyło nawet Piotra Zarembę z tygodnika "Sieci". "Ludzie, czy wy nie macie naprawdę poczucia własnej śmieszności? Jaki wy zawód wykonujecie?" – pytał dziennikarzy TVP w swoim emocjonalnym wpisie na Facebooku.
Na zarzuty prawicowego dziennikarza zareagował szef TAI i "Wiadomości" Jarosław Olechowski. "Materiał "Wiadomości" TVP zawierał wszystkie istotne informacje. Zapowiedziany na początku wydania. Widownia rośnie wraz z jego trwaniem (niższa pozycja w szpiglu = wyższa widownia). Panowie nie udawajcie, że znacie się na czymś o czym nie macie pojęcia" – napisał na Twitterze.
Tego już nie wytrzymał choćby Łukasz Warzecha, prawicowy publicysta. "Ależ oczywiście, Panie redaktorze. Wszyscy przecież wiedzą, że kieruje Pan ze wszech miar rzetelnym i wyważonym programem informacyjnym. Bardzo przepraszam, że moje słowa mogły sugerować coś innego. Obiecuję poprawę" – napisał ironicznie na Twitterze.
Zaskoczony był także Konrad Piasecki. "Koncepcja, że zaczyna się dziennik od błahostek, by na końcu dać hitowe newsy, jest nowatorska w skali globu. Wiem, wiem, nie znam się. Ale podziwiam!" – napisał.