Viola Davis
Viola Davis Źródło: flickr.com CC BY 2.0

Do rozpoczęcia 84. gali rozdania Oscarów pozostało mniej niż osiem godzin. Za Oceanem napięcie sięga zenitu. Gwiazdy robią ostatnie „botoksowe” poprawki, które według obliczeń Huffington Post wynoszą w Hollywood od 225 do 420 dolarów, i przymierzają biżuterię za średnią cenę 750 tysięcy dolarów. Największe emocje wzbudza zawsze nagroda dla najlepszej aktorki, której atrakcyjności dodają spekulacje na temat kreacji.

REKLAMA
W tym roku emocje są podwójne. Bo i faworytki są dwie. Obok pewnej kandydatki do nagrody - Meryl Streep, wymienia się Violę Davis. To dopiero dziewiąta afro-amerykańska aktorka nominowana przez Akademię do nagrody za pierwszoplanową rolę. Wcześniej zaszczytu znalezienia się w ścisłej czołówce dostąpiły: Dorothy Dandridge, Diana Ross, Cicely Tyson, Diahann Carroll, Whoopi Goldberg, Angela Bassett, Halle Berry i Gabourey Sidibe. Davis jest też jedną z dwóch, obok Goldberg, nominowanych zarówno za rolę pierwszoplanową, jak i drugoplanową.

To mało imponujący wynik. Ale nie jest tajemnicą, że pochwała różnorodności nie jest mocną stroną Hollywood. I jeszcze dobitniej widać to każdego roku podczas oscarowej nocy. Amerykański przemysł filmowy stara się z tym walczyć. Ale najnowsze badania Uniwersytetu Południowej Kalifornii pokazują, że wciąż nie znalazł dobrego wyjścia z sytuacji.
Według raportu, który analizuje nominacje w latach 1977-2010, miażdżąca większość reżyserów to biali mężczyźni. Dopiero w 2010 roku w tej kategorii została wyróżniona kobieta. Chodzi o Kathryn Bigelow i jej obraz „The Hurt Locker”. Wśród 180 filmów, które ujęto w badaniach, mniej niż 1 procent zostało nakręconych przez Afro-Amerykanów. Z prawie półtora tysiąca ról, niespełna 12 procent zagrali czarnoskórzy aktorzy, dwa procent należało do Latynosów, a siedem do Azjatów.

Kwestia równości nie wygląda dobrze także wewnątrz Akademii. Badania „Los Angeles Times” pokazały, że Afro-Amerykanie i Latynosi stanowią jedynie dwa procent wszystkich członków. Znawcy zauważają ogromną potrzebę zmian. Ale równocześnie zdają sobie sprawę, że poruszenie zastałej w swoim konserwatyzmie Akademii zajmie bardzo dużo czasu.
Ponieważ zdarza się to niezwykle rzadko, zwycięstwa przedstawicieli mniejszości są świętowane podwójnie. Tym bardziej, że ich nagrody we wszystkich dotychczasowych przypadkach były naprawdę zasłużone. Rok 2002 należał do czarnoskórych aktorów. Wtedy nagrodę dla najlepszego aktora i aktorki zdobyli Denzel Washington za „Dzień próby” i Halle Berry za rolę w „Czekając na wyrok”.

W tym roku afro-amerykańska społeczność liczy na zwycięstwo dwóch kobiet – Violi Davis i Octavii Spencer, nominowanej za rolę drugoplanową w filmie „Służące”. Jeżeli Davis wygra, będzie dopiero drugą, po Halle Berry, czarnoskórą aktorką, która otrzyma nagrodę w tej kategorii. Spencer dołączy do szerszego grona docenionych aktorek drugoplanowych, w którym znajduje się Hattie McDaniel, Whoopi Goldberg, Jennifer Hudson i Monique. Nawet jeśli im się nie uda, zapiszą się w historii jako Afro-Amerykanki, które swoimi rolami wniosły wielki wkład w zmianę przemysłu filmowego.