
Tłok, duchota, długi czas oczekiwania i totalny brak zainteresowania ze strony personelu. To codzienność pacjentów, którzy oczekują na pomoc w szpitalnych izbach przyjęć. Ich uczucia i doświadczenia są doskonale znane. A co z lekarzami i pielęgniarkami? Czy winna jest tylko ich bezduszność, czy problem tkwi gdzie indziej?
To jest właśnie nasz problem. Co z tego, że mamy chęci, ambicję – bo my naprawdę mamy powołanie – jeśli ten system sprawia, że stajemy się bezsilni. Jednak nie chodzi tylko o finanse, ale także o to, jak ktoś ci zorganizuję pracę, jakie przepisy wprowadzi, jakie procedury stworzy.
Moi koledzy są wzywani na sprawy dotyczące wydarzeń sprzed trzech lat. Nawet nie pamiętają pacjentki, która ich pozwała. Znajomy śmieje się, że 90 proc. ludzi nienawidzi lekarzy, pozostali nie lubią, a reszta to lekarze. To brzmi śmiesznie, ale taka jest prawda. Oni nas nienawidzą, ci ludzie.
Artykuł powstał we współpracy z Burda Książki
