
Andrzej Duda z okazji zbliżających się świąt przywdział świąteczny fartuch i trafił do kuchni w Pałacu Prezydenckim, gdzie powstało danie z jego rodzinnych stron. Z jednej strony nagranie, które trafiło do sieci, wyszło bardzo sympatycznie, a jedzenie wygląda apetycznie, ale z drugiej pan prezydent pokazał wszystkim, że na gotowaniu to za bardzo się nie zna.
REKLAMA
– Chciałem zrobić takie danie, które zawsze jest u nas na wigilii. Kasza z suszonymi śliwkami, które tam należą do tradycji łąckiej (chodzi o śliwowicę – red.), jak wszyscy w Polsce wiedzą, i z suszonymi grzybami – powiedział Andrzej Duda.
I skończyło się na tych chęciach, bo prezydent oczywiście danie przygotował, ale jeśli ktoś się spodziewał, że Duda wykaże się swoimi kulinarnymi umiejętnościami, to się musiał mocno zdziwić. Choć danie pochodzi z rodzinnego domu Andrzeja Dudy, głowa państwa nie miała zbytniego pojęcia o przygotowaniu go.
Towarzyszący Dudzie kucharz Kancelarii Prezydenta błyskawicznie bowiem przejął kontrolę nad wydarzeniami i wydawał Dudzie kolejne polecenia. Oczywiście pozostaje szansa, że taka była konwencja nagrania, ale w pewnym momencie Duda zapytał wręcz: – Kroimy te śliwki?
– Na razie nie – odpowiedział mu kucharz. W końcu Duda w trakcie krojenia grzybów przyznał wprost: – Moje dziewczyny, czyli Agata i Kinga, zawsze mnie proszą, żebym zrobił im jajecznicę, bo rzeczywiście ona mi dobrze wychodzi.
Koniec końców kasza wyglądała jednak niezwykle smakowicie. I zgodnie ze sztuką wylądowała w kocu, gdzie nabierała smaku.