Dzieci zostawcie w spokoju! Premier chciał ocieplić wizerunek, dostało się jego synowi

To właśnie to zdjęcie wywołała falę krytyki
To właśnie to zdjęcie wywołała falę krytyki Fot. Twitter.com / MorawieckiM
Nawet w politycznej wojence powinny być pewne granice. W komentarzach pod świątecznym zdjęciem Morawieckiego zostały przekroczone. Ofiarą hejtu jest 8-letni syn premiera.


Kpiny, obrażanie, wyśmiewanie, zdyskredytowanie w ten sposób przeciwnika... Do takiej walki niestety chyba już przywykliśmy. Gorzej, jeśli w tej batalii wykorzystuje się dzieci. Jeszcze gorzej, jeśli to one padają ofiarami nienawiści. Nawet tej internetowej.

Tym razem dostało się synowi premiera Mateusza Morawieckiego. Wszystko zaczęło się od świątecznego zdjęcia, na którym premier razem z rodziną ubiera choinkę. Teoretycznie na fotografii wszystko jest takie, jakie być powinno. Świąteczna klasyka. Intencje z pewnością były dobre, wzory sprawdzone. Choinka, rodzina i świąteczny klimat.

Jednak to, co na pierwszy rzut oka mogłoby okazać się idealnym przykładem ocieplenia wizerunku, w rezultacie było powodem do kpin. Fala krytyki wylała się na premiera Morawieckiego za to, że na jednym ze zdjęć trzyma na rękach swojego syna."Ależ to cuchnie miernotą. Ocieplanie wizerunku dźwiganiem podstarzałych kilkudziesięciokilogramowych bobasków, które nie mogą powiesić bombki stojąc na podłodze. W internety trzeba umieć, panie Morawiecki"


"ustawka pod publiczkę ( PiSowską ) z trzymaniem na rąsiach tłuściutkiego 8 latka jest w porządku. Niech sobie trzyma, prawda? Niech jeszcze podniesie Kornela , bo już wiekowy. A jak !!! Jakie to będzie słodkie, a jakie rodzinne! A potem jeszcze prezesa!"

"nie przyszło ci do głowy, że podnoszenie ośmiolatka z nadwagą, by sobie coś na choince powiesił, jest po prostu i śmieszne i głupie?"

Odnosząc się do ostatniego komentarza, nasuwa się pytanie, czy nikomu z komentujących nie przyszło do głowy, że chcąc wyśmiać polityka, krzywdzą dziecko? Ci, którzy wchodzą do polityki, wiedzą, na co się decydują i jakie mogą być tego konsekwencje. Wiedzą, że będą oceniani i rozliczani z tego co robią.

Dzieci wiedzieć nie muszą. Wraz z rozpoczęciem politycznej kariery matki lub ojca automatycznie nie stają się odporne na krytykę środowiska. – Takie okrutne komentarze ze strony dorosłego są niedozwolone, mają ogromny wpływ na dziecko – podkreśla Magdalena Bogusz, psycholog dzieci i młodzieży.

– Dziecko potrzebuje bliskości i ma ogromną potrzebę akceptacji, zresztą tak samo jak dorosły. Z tą różnicą, że dorosły wyposażony jest już w takie narzędzia, które pozwalają mu sobie z tym poradzić. Dziecko dopiero uczy się radzić i rozumieć swoje emocje – dodaje psycholog.

Każde dziecko jest inne i każde może inaczej zareagować na takie komentarze (jeśli oczywiście je czyta). Mogą one wyrządzić mu ogromną krzywdę. Obniżenie poczucia własnej wartości, brak wiary w siebie. Może to wpływać nawet na dorosłe życie.
– Dzieci polityków w ogóle mają przechlapane. Nie da się ukryć. Jakby nie było, zawsze będą wykorzystywane i zawsze będę z tego powodu odczuwały dyskomfort. One przeżywają tę polityczną walkę. Nie jest to przyjemność – mówi Wojciech Szalkiewicz specjalista od marketingu politycznego.

Rozmówca naTemat dodaje, że w przypadku premiera intencja może była słuszna, ale jak to zwykle bywa... dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Ocieplenie wizerunku nie zawsze daje taki efekt, jakiego byśmy oczekiwali. Czasami skutek bywa odwrotny.

– Nie chodzi jednak o polityka tylko o dziecko, które takiej twardej skóry jeszcze nie ma. Polityk decyduje się kandydować, ale czy rodzina jest na to gotowa? To rzutuje na najbliższych – dodaje.

Dziecko nagle wrzucone jest do świata, którego mechanizmów nie rozumie. Jeśli dorośli przeżywają krytyczne komentarze na swój temat, dziecko może tym bardziej zamknąć się w sobie. Czasami świat dorosłych może przysparzać dziecku cierpienia. Dlatego to właśnie dorosły musi sprawnie wkroczyć do świata dziecka. To on ma je chronić.

Wracając do sprawy syna premiera Morawieckiego... Ośmioletnie dziecko to jednak nadal dziecko, które może chcieć przytulić się do rodziców. Zdjęcie rzeczywiście mogło być niefortunne, ale to dorośli decydują jak wykorzystają wizerunek swojego dziecka. To oni za nie odpowiadają.

Zdaniem psycholog dziecięcej Magdaleny Bogusz zdjęcie nie zawsze musi być perfekcyjne i idealne, ale to jednak rodzic musi umieć przewidywać konsekwencje. – To dorosły ma ochraniać dziecko. Dziecko nie ma na to wpływu, nie ma świadomości, co może się pojawić, a co nie. Dorosły ma myśleć i chronić swoje dziecko – dodaje Bogusz.

Wpływ na odbiór zdjęcia w tym konkretnym przypadku, jak podkreśla Wojciech Szalkiewicz ma klimat polityczny. Jeżeli klimat jest sprzyjający politykowi, to i komentarze będą sprzyjające. Jeżeli sympatii brakuje, to cokolwiek zrobiłby polityk i tak będzie krytykowany.

– Tak naprawdę czasami decyduje jeden post. Ktoś narzuci charakter komentarzy i jedziemy. To jest taki efekt śnieżnej kuli – dodaje Wojciech Szalkiewicz.

– Generalnie rodzina jak najdalej od polityki, to tylko przynosi starty. No chyba że ma się żonę pod tytułem Michelle Obama i jest zaangażowana. Dzieci raczej bym nie ruszał, bo to jest jednak problem. Chyba że starszaki takie jak Ivanka Trump – podsumowuje Szalkiewicz.
Komentując w internecie, nie liczymy się z konsekwencjami. Dla wielu to tylko kilka słów i dobra zabawa, ale hejtowanie jest przemocą psychiczną. Magdalena Bogusz uważa, że to zjawisko towarzyszy nam wszędzie, choć wydaje nam się że nas to nie dotyczy.

– Otaczamy się jakąś formą przemocy psychicznej wszędzie i każdy jej w jakiś sposób używa, często nieświadomie. Pomimo, że nie chcemy nikogo skrzywdzić to i tak czasami się krzywdzimy. My dorośli mamy narzędzia do pracy z przemocą, wiemy czym jest dobra komunikacja – mówi Magdalena Bogusz.

– Wiemy, gdzie można szukać pomocy, możemy porozmawiać z kimś o tym czego doświadczyliśmy. Dzieci w wieku wczesnoszkolnym tego nie wiedzą, dopiero się tego uczą, często od ważnych dorosłych w ich życiu tj. rodzic, nauczyciel – dodaje.

Dzieci, które poczują się odrzucone, które będą wyśmiewane, mogą nawet przypłacić taką sytuację obniżoną samooceną, czy stanami depresyjnymi. To, jakim jest się dorosłym, kształtuje się w dzieciństwie. Mają na to wpływ nasze porażki, próby, sukcesy czy kontakty z innymi.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...