
Mężczyzna, który w niedzielę w Gdańsku podczas finału WOŚP dwukrotnie pchnął nożem prezydenta miasta Pawła Adamowicza, najprawdopodobniej usłyszy od prokuratora zarzut usiłowania zabójstwa. Zgodnie z prawem za taki zarzut grozi taka sama kara jak za zabójstwo.
Wszystko wynika z Kodeksu karnego. Zgodnie z treścią art. 14 p. 1 "sąd wymierza karę za usiłowanie w granicach zagrożenia przewidzianego dla danego przestępstwa".
Innymi słowy osoba, która próbowała popełnić zabójstwo, ale się jej to nie udało, może usłyszeć wyrok zgodny z tym, co grozi za zabójstwo. Liczą się intencje, a nie końcowy "efekt".
Zgodnie z art. 148 kodeksu karnego za zabójstwo grozi od ośmiu do 25 lat więzienia lub nawet dożywocie. W szczególnych przypadkach minimalna kara to 12 lat więzienia.
Kim jest mężczyzna, który zaatakował Adamowicza? Napastnik z Gdańska to najprawdopodobniej 27-letni Stefan W., który w przeszłości przeprowadził serię napadów na placówki bankowe w tym mieście. Został złapany po czwartym skoku, został skazany na 5,5 roku więzienia. Z chronologii tych wydarzeń wynika, że opuścił zakład karny niedługo przed atakiem na Adamowicza.
Sam prezydent Gdańska atak przeżył. Wymagał jednak skomplikowanej, wielogodzinnej operacji, a WOŚP ciągle apeluje o krew dla niego. Około południa mają zostać przekazane kolejne informacje o stanie zdrowia gdańskiego samorządowca.