Świat można zmieniać, nie wychodząc z pracy. Fundacja LPP podsumowuje pierwszy rok działalności

Wolontariusze Fundacji LPP sami szukają sobie zajęcia po pracy
Wolontariusze Fundacji LPP sami szukają sobie zajęcia po pracy Fot. materiały prasowe
Zazwyczaj nie znajdziemy go na szczycie listy pracowniczych benefitów - w swoich ogłoszeniach o pracę firmy kuszą raczej kartami multisport czy darmową pizzą w każdy wtorek, a nie możliwością udziału w wolontariacie pracowniczym. I być może tu popełniają spory błąd, bo patrząc na podsumowanie działalności Fundacji LPP, która koordynuje działania wokół firmowych aktywności charytatywnych, zapotrzebowanie na pomaganie jest wśród pracowników odzieżowej firmy z Gdańska wyraźnie widoczne.


Pod oficjalnym szyldem Fundacja LPP działa nieco ponad rok. Nie oznacza to jednak, że datę jej założenia pod koniec 2017 roku należy traktować jako moment, w którym polski producent odzieży zainteresował się działalnością charytatywną.

Pracownicy Reserved, House, Cropp, Mohito i Sinsay właściwie od momentu powstania każdego z brandów mieli możliwość pośredniego wspierania inicjatyw pomocowych. Firma LPP, do której należą marki, na przestrzeni dwóch dekad działalności przekazała potrzebującym w ponad 800 placówkach towary o wartości 20 mln zł.

Jedną z organizacji, które LPP wspiera od początku istnienia, jest Rodzinny Gdańsk - fundacja, która sprawuje pieczę nad domami dla dzieci oraz mieszkaniami chronionymi. Jej dyrektor, Rafał Tomaszewski, wspomina, że kiedy w 2012 roku zwrócił się do LPP o wsparcie, nie musiał długo przekonywać firmy do swojej inicjatywy:

- LPP, jeszcze zanim stało się rozpoznawalną firmą, już było społecznie wrażliwe. Sam działam już przeszło 20 lat na rzecz osób potrzebujących i odkąd pamiętam, oni również byli w tym obszarze obecni - czy to w zakresie pomocy bezdomnym, czy dzieciom ze świetlic i ognisk wychowawczych - zauważa.


Dobre rozplanowanie działań charytatywnych to dzisiaj obowiązkowy element employer brandingu każdej marki. Tomaszewski nie ma jednak wrażenia, że argument wizerunkowy w kontekście dobroczynności jest dla władz LPP najważniejszy:

- Myślę, że duże znaczenie ma tu postawa osób zarządzających firmą i wartości życiowych, jakie wyznają i jakie na przestrzeni lat nie uległy zmianie. Nigdy nie zbudowali wokół siebie muru, nie stali się niedostępni - dodaje Tomaszewski.
Fundacja lokalna
Warto zaznaczyć, że działania te, podobnie jak instytucjonalna pomoc, jaka za pośrednictwem Fundacji LPP trafia do potrzebujących, ma często charakter lokalny. Centrala firmy znajduje się w Gdańsku, a biura marek Mohito i House - w Krakowie, więc Fundacja LPP skupia swoją działalność właśnie na Pomorzu i w Małopolsce.

Rafał Tomaszewski zauważa, że duże przedsiębiorstwa rzadko decydują się udzielać wsparcia małym, lokalnym fundacjom: - Mając dużo pieniędzy najłatwiej przelać kilka milionów dużej organizacji i powiedzieć: “Proszę bardzo, zróbcie ogólnopolską kampanię, która przysłuży się waszej sprawie i jednocześnie nagłośni naszą dobroczynność”. LPP podchodzi do tego inaczej - zapewnia.

Aspekt lokalny ma odzwierciedlenie w relacjach, jakie łączą członków fundacji takich jak Rodzinny Gdańsk z przedstawicielami Fundacji LPP: - Kontakty między nami są oparte na relacji człowiek-człowiek, co w ogóle jest charakterystyczne dla LPP.
Skupienie działalności na dwóch regionach sprawia, że LPP ma szansę realnie wpływać na los wielu potrzebujących. Pierwszy rok działalności organizacja zamknęła wynikiem 1,5 mln złotych przekazanych w formie rzeczowej i finansowej na rzecz ponad 100 organizacji.

Część wspomnianej kwoty została przeznaczona na organizację wypoczynku letniego dla ponad 50 dzieci i młodzieży z domów dla dzieci w Trójmieście i Krakowie, w tym dla osób objętych pomocą Fundacji Rodzinny Gdańsk.

Fundacja sfinansowała również stypendia dla 42 podopiecznych Funduszu Dzieci Osieroconych działającego przy Fundacji Hospicyjnej w Gdańsku, a także wsparła zakup sprzętu w placówkach zdrowotnych opiekujących się dziećmi na terenie Pomorza i Małopolski.
Wolontariat pracowniczy
Darowizny rzeczowe i pieniężne oraz zadowolenie z faktu, że pracujemy w firmie, która uwzględnia takie gesty w swoich standardowych działaniach, to jedno. Dla wielu pracowników LPP nie mniej ważna jest jednak możliwość samodzielnego zaangażowania się w pomoc potrzebującym.

Rafał Tomaszewski podkreśla, że korzenie wolontariatu pracowniczego, znów, sięgają znacznie dalej niż tylko do momentu założenia Fundacji LPP. W przypadku współpracy z Rodzinnym Gdańskiem jest to rok 2012:

- W tym okresie zaczęły się do nas zgłaszać powiaty sąsiadujące z Trójmiastem z prośbą o wybudowanie i prowadzenie na ich terenach domów dla dzieci - takich, jakie stworzyliśmy w Gdańsku. Na samodzielną budowę nie było nas jednak stać, więc udaliśmy się z propozycją współpracy do LPP - wspomina Tomaszewski.

Na pozytywną odpowiedź nie trzeba było czekać: prezes LPP, Marek Piechocki, odniósł się do pomysłu bardzo entuzjastycznie, podobnie jak pracownicy firmy: - Wolontariusze włączyli się niemal natychmiast, bardzo spontanicznie. Od razu zgłosili się projektanci, chętni do stworzenia aranżacji i projektowania wystroju - mówi Tomaszewski, zaznaczając, że wsparcie wolontariuszy nie ograniczało się jedynie do pomocy zza biurek.

Wolontariusze jeździli na wielkie zakupy. LPP finansowało ich transport i rozładunek, a projektanci biegali po sklepach i wyszukiwali potrzebne rzeczy. W dni wolne od pracy odbywały się natomiast “weekendówki”, czyli prace remontowe na miejscu, w konkretnym domu.
- Celem było stworzenie miejsca autentycznego, które pachniałoby domem. Wydaje się to niemożliwe, ale przy dobrej organizacji pracy - da się - wspomina Tomaszewski.

W ciągu dwóch lat wolontariusze LPP pomogli stworzyć cztery czternastoosobowe domy. Nietrudno się jednak domyślić, że przy takiej liczbie dzieci na metr kwadratowy wyposażenie zużywa się szybciej, niż w przeciętnym mieszkaniu. Cztery lata później LPP znów udzieliło wsparcia fundacji przeznaczając środki na remonty i naprawy.

Kontakt z mieszkańcami domów Fundacja LPP ma z resztą nieustanny: co roku w okresie jesienno-zimowym i wiosenno-letnim uzupełnia ich garderoby.

- To bardzo ważny gest, bo dzięki temu nasze dzieciaki są ubrane ładnie i modnie. Ma to spore znaczenie dla ich poczucia własnej wartości, wpływa na samoocenę - zaznacza Tomaszewski.
Na co konkretnie poświęcili swój czas wolontariusze w 2018 roku?

Podsumowanie działalności wolontariackiej wygląda imponująco. W Fundacji LPP działa 150 wolontariuszy, którzy w 2018 roku poświęcili łącznie 850 godzin na pomoc potrzebującym.
Pracownicy LPP udzielali się na przykład w szpitalach dziecięcych i schroniskach dla zwierząt. Wolontariusze z Pomorza zaangażowali się m.in. w pracę na rzecz Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego. W trakcie dwóch wakacyjnych dni pomalowali, ocieplili oraz wyremontowali kilkanaście budek dla kotów. Koci Dom Tymczasowy otrzymał również od Fundacji darowiznę pieniężną.
W okresie świątecznym wolontariusze LPP z „kociarzy” zamienili się w „cukierników”. Przygotowane przez nich słodkie wypieki i ozdoby choinkowe trafiły na firmowy kiermasz, a dochód z akcji przekazano na cele charytatywne.

Pracownicy LPP, którzy nie mają smykałki do wypieków, ani ręki do zwierząt, mogą pomagać w inny sposób, na przykład rozdając prezenty dzieciom przebywającym w Szpitalu Dziecięcym na krakowskim Prokocimiu. W ubiegłym roku to właśnie tam w okresie mikołajkowo-świątecznym wolontariusze Fundacji LPP pojawili się poprzebierani w bajkowe stroje.

Z końcem roku pracownicy działów kreatywnych oraz działu inwestycji zaangażowali się z kolei w remont w gdańskim Szpitalu Copernicus. Sufity na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii Dzieci pokrywają teraz fantazyjne grafiki ich projektu. Chętnych nie brakowało. W montowaniu specjalnych płyt pomogły również inne działy.

Rola Fundacji LPP jeśli chodzi o projekty wolontariackie jest dwojaka: z jednej strony pomaga skoordynować prace nad konkretnymi projektami, z drugiej - dostarcza wsparcia finansowego, jeśli dany projekt tego wymaga (zakup farb czy prezentów dla pacjentów szpitali).

Pomoc niestandardowa
Koordynatorzy Fundacji dbają także, aby zakres organizowanych inicjatyw był możliwie jak najbardziej różnorodny i obejmował jak najszersze spektrum osób, które chcą nieść pomoc, ale nie zawsze wiedzą, jak się do takich działań zabrać.

I tak, pracownicy firmy, którzy nie zdecydowali się zaangażować w wolontariat, mogli więc dołożyć swoją pomocową cegiełkę biorąc udział w specjalnej akcji wyprzedażowej. Dochód z wewnętrznej sprzedaży ubrań w Trójmieście, Krakowie i Warszawie został przekazany na cele Fundacji.
Klienci odwiedzający salony Reserved mają z kolei możliwość wzięcia udziału w zbiórce odzieży. 20 sklepów marki przyjmowało kurtki, swetry czy spodnie z dowolnymi metkami. W ten sposób udało się zebrać pół tony odzieży, która została przekazana Towarzystwu Pomocy im. Św. Brata Alberta, opiekującemu się osobami bezdomnymi i znajdującymi się w trudnej sytuacji życiowej.

Jakie pomysły na pomaganie przygotują koordynatorzy Fundacji w tym roku? To tak naprawdę bez znaczenia. Prawdopodobnie każdy z nich zgodzi się ze stwierdzeniem, że pomagać warto. Po prostu.

Artykuł powstał we współpracy z LPP.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...