
Najprostszą drogą do stanowiska w administracji nie jest ukończenie odpowiednich studiów czy duże doświadczenie w biznesie, ale wpłata na fundusz wyborczy. W chwili gdy liczy się każdy grosz, politycy potrafią odwdzięczyć się tym, którzy pomogli im finansowo przed wyborami.
Celuje w tym przede wszystkim Polskie Stronnictwo Ludowe, którego skromne finanse podreperowano licznymi darowiznami. Najbardziej znanymi przykładami są Andrzej Śmietanko, do niedawna prezes spółki Elewarr oraz Władysław Łukasik, były już szef Agencji Rynku Rolnego. Obaj w 2011 roku wpłacili po 10 tysięcy złotych na konto sztabu Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Pytany przez "Rzeczpospolitą" ekspert Centrum Adama Smitha, Andrzej Sadowski, ocenia, że figurowanie na liście wpłat na komitet wyborczy pomaga po wyborach w dostaniu pracy dzięki znajomościom. Często to dobry interes, bo Śmietanko zarabiał rocznie około 800 tysięcy złotych. Ale także następca Marka Sawickiego, Stanisław Kalemba, wspiera swoją partię.
Choć odszedł razem ze swoim szefem, nadal jest w radzie nadzorczej Elewarru i szefuje Fundacji Pomocy dla Rolnictwa. Jak przypomina "Rzeczpospolita" podobne praktyki mają miejsce w Platformie. Główni bohaterowie afery hazardowej - Jan Kosek i Ryszard Sobiesiak wpłacili odpowiednio 10 i 18 tysięcy złotych na konto wyborcze PO.
Rządząca partia nie różni się od ludowców także pod względem zatrudniania członków partii w spółkach samorządowych. Dzisiejsza "Gazeta Wyborcza poświęca obszerny artykuł na opisanie sytuacji na Mazowszu. Podaje przykłady burmistrzów i wiceburmistrzów dzielnic, a także radnych miejskich i wojewódzkich, którzy zasiadają w zarządach i radach nadzorczych licznych firm należących do miasta.
I choć politycy Platformy zapewniają, że o wyborze do spółek nie zdecydowała przynależność partyjna, a kwalifikacje, jeden z nich (oczywiście anonimowo) przyznaje z rozbrajającą szczerością: – Kolesiostwo było, jest i będzie. Ale przynajmniej ludzie z Platformy mają wyższe kwalifikacje od nominatów z PiS – mówi "Wyborczej".
Więcej czytaj w dzisiejszych wydaniach "Rzeczpospolitej" i "Gazety Wyborczej"
