
18-letnia kobieta stanęła na parapecie okna i wzywała pomocy po tym, jak w jej mieszkaniu na krakowskim Prokocimiu wybuchł groźny pożar. W pewnym momencie zdecydowała się skoczyć z szóstego piętra.
REKLAMA
Pożar wybuchł w wieżowcu przy ul. Jerzmanowskiego. Jedna z sąsiadek opowiedziała, że usłyszała krzyki i piski. Gdy otworzyła drzwi na balkon, buchnęły na nią kłęby dymu. Inni sąsiedzi próbowali wyważyć drzwi do mieszkania.
Wezwano straż pożarną, pojawiła się kilka minut po wezwaniu. Strażacy rozstawili skokochron. Nastolatka w tym czasie jednak pobiegła do innego okna z drugiej strony mieszkania.
Rzecznik prasowy miejskiej straży pożarnej w Krakowie Bartłomiej Rosiek w rozmowie z "Faktem" przypuszcza, że dziewczyna "spanikowała". Skoczyła z 20 metrów i spadła na trawnik. Przeżyła, ale ma obrażenia wewnętrzne. Lekarze walczą o jej życie.
Mieszkanie doszczętnie spłonęło, a kilkudziesięciu mieszkańców bloku ewakuowano. Wrócili już do swoich mieszkań. Z ogniem walczyło kilkanaście zastępów straży pożarnej. Nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Sprawdzają to śledczy.
źródło: "Fakt"