Poważne oskarżenia wobec prezesa Wiosny. Tabloidy twierdzą, że Biedroń przed laty pobił matkę

Sprawa sprzed 20 lat wróciła dzięki tabloidowi.
Sprawa sprzed 20 lat wróciła dzięki tabloidowi. Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Czy ciemne strony życia rodzinnego Roberta Biedronia dopiero wychodzą na jaw? Tak twierdzi kilka redakcji, które w tym samym czasie podjęły historię o domniemanym pobiciu Heleny Biedroń, której sprawcą przed laty miał być obecny prezes Wiosny. Scena polityczna wieści te przyjęła z niedowierzaniem.


Tabloidowe ustalenia i Piotrowicz w tle
Jak donoszą "Super Express" oraz "Gazeta Warszawska", Helena Biedroń 19 lat temu oskarżyła syna o to, że znęcał się nad nią i swoim młodszym o sześć lat bratem. Po jednej z rodzinnych awantur kobieta miała mięć złamaną szczękę, a sprawa trafiła do prokuratury w Krośnie.


Wspomniane media przekonują, że z ich ustaleń wynika, iż prawie 20 lat temu śledczy postawili Robertowi Biedroniowi zarzuty dotyczące spowodowania uszczerbku na zdrowiu i znęcania się. Jednak ostatecznie sąd warunkowo umorzył postępowanie.

Teraz matka prezesa Wiosny broni syna. W rozmowie z reporterami "Super Expressu" stwierdziła, że "to był straszny czas", a jej "dom przypominał wtedy piekło". – Robiłam wtedy, co musiałam, żeby chronić siebie, Roberta i resztę naszej rodziny przed mężem – tłumaczyła.


Oprócz wspomnianych redakcji o historii tej informują w środowy wieczór także Wirtualna Polska oraz TVP Info. Rządowej stacji komentarza udzielił Stanisław Piotrowicz, który w tamtych latach kierował prokuraturą w Krośnie.

– Warunkowe umorzenie postępowania mogło nastąpić tylko, kiedy doszło do pojednania między stronami, a czyn nie był zagrożony karą powyżej wówczas pięciu lat więzienia – powiedział Piotrowicz. TVP Info donosi także, jakoby akta sprawy miały w "tajemniczych okolicznościach zaginąć".


Na łamach WP.pl do nakręcającej się afery odniósł się natomiast sam Robert Biedroń. Portal publikuje jego oświadczenie, w którym czytamy:
Robert Biedroń
w oświadczeniu opublikowanym przez WP.pl

Moja mama była zdesperowaną ofiarą przemocy domowej, codziennie zastraszaną przez męża stosującego przemoc. Wielokrotnie była zmuszana do krycia, także wobec władz, jego agresji i przemocowych zachowań wobec rodziny...

"Przykro mi, że razem z mamą musimy teraz publicznie rozgrzebywać najtrudniejsze wspomnienia, o tym kiedy żyliśmy w wiecznym strachu przed ojcem" – dodaje Robert Biedroń. I zaprzecza też, że kiedykolwiek pobił matkę.

"Gdy zakładałem partię, wielu ostrzegało mnie, że będę musiał liczyć się z atakami, ale nigdy nie myślałem, że można posunąć się tak daleko. Te informacje nie wypłynęły przecież przypadkowo. Wiele mogę znieść, ale nie ataki na moją mamę" – stwierdził lider Wiosny.

"Jeden z najplugawszych tytułów polskiej prasy"
Warto zauważyć, że na te doniesienia ze sceptycyzmem zareagowali ludzie związani z konkurencyjnymi wobec Wiosny środowiskami opozycyjnymi. "Kampania, która nadchodzi jeszcze po latach będzie się nazywała 'szambiarska'. To dopiero początek" – komentuje związany z Koalicją Europejską były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz.Głos w tej sprawie zabrał także Roman Giertych. "Nie wierzę, aby jakikolwiek polityk mający przeszłość kryminalną budował projekt polityczny w oparciu o wartości, które złamał przestępstwem. To nieprawdopodobne" – ocenił były wicepremier i minister edukacji. "Pokażcie dokumenty" – wezwał autorów sensacyjnych publikacji.Aktualizacja:
W czwartek Helena i Robert Biedroń opublikowali wspólne oświadczenie dotyczące informacji o przemocy.

"Nigdy nie doszło do żadnych aktów przemocy między nami, a wszystkie przytaczane oskarżenia są nieprawdziwe. Jedynym sprawcą przemocy w naszym domu był nasz mąż i ojciec" – napisali. Polityk i jego matka twierdzą też, że wyciągniecie sprawy sprzed niemal 20 lat jest "inspirowane politycznie". Zapowiedzieli też złożenie pozwu w sprawie naruszenia dóbr osobistych przez wydawcę "Gazety Warszawskiej".

źródło: se.pl/ wp.pl/ tvp.info