Bluszcz to świetny oczyszczacz powietrza. Pod warunkiem, że ma wszczepiony gen... królika

Zdjęcie wykonane smartfonem Huawei P30 Pro
Zdjęcie wykonane smartfonem Huawei P30 Pro Fot. naTemat.pl
Wystarczy postawić na oknie, pozwolić się piąć po framudze i już jesteśmy bezpieczni - przynajmniej jeśli chodzi o zatrucie szkodliwymi cząsteczkami chloroformu i benzenu. Tych niebezpiecznych substancji nie wychwytują oczyszczacze powietrza, ale rośliny - owszem. Jeden warunek: muszą zostać wcześniej zostać zmodyfikowane. Do ich DNA wprowadzany jest gen królika.


Cząsteczki, o których mowa są obecne w chlorowanej wodzie i benzynie. Kiedy przedostaną się do mieszkania, bardzo trudno jest się ich pozbyć. Okazuje się jednak, że organizmy ssaków potrafią przetwarzać benzen w fenol, a chloroform w dwutlenek węgla i jony chloru za pomocą jednego z białek - ctochromu P450 2E1.

Naukowcy postanowili wprowadzić wspomniane białko pobrane od królika do genomu epipremnum złocistego, czyli jednej z popularnych odmian bluszczu. Eksperyment okazał się sukcesem: zmodyfikowane rośliny nie tylko obniżają stężenie chloroformu benzenu w pomieszczeniu, ale również wykorzystują dwutlenek węgla i jony chloru jako substancje odżywcze, a fenol jako składnik ścian komórkowych.

#Huawei #P30Pro #FotografiaNaNowo

Partnerem artykułu jest Huawei.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...