
Wystarczy postawić na oknie, pozwolić się piąć po framudze i już jesteśmy bezpieczni - przynajmniej jeśli chodzi o zatrucie szkodliwymi cząsteczkami chloroformu i benzenu. Tych niebezpiecznych substancji nie wychwytują oczyszczacze powietrza, ale rośliny - owszem. Jeden warunek: muszą zostać wcześniej zostać zmodyfikowane. Do ich DNA wprowadzany jest gen królika.
REKLAMA
Cząsteczki, o których mowa są obecne w chlorowanej wodzie i benzynie. Kiedy przedostaną się do mieszkania, bardzo trudno jest się ich pozbyć. Okazuje się jednak, że organizmy ssaków potrafią przetwarzać benzen w fenol, a chloroform w dwutlenek węgla i jony chloru za pomocą jednego z białek - ctochromu P450 2E1.
Naukowcy postanowili wprowadzić wspomniane białko pobrane od królika do genomu epipremnum złocistego, czyli jednej z popularnych odmian bluszczu. Eksperyment okazał się sukcesem: zmodyfikowane rośliny nie tylko obniżają stężenie chloroformu benzenu w pomieszczeniu, ale również wykorzystują dwutlenek węgla i jony chloru jako substancje odżywcze, a fenol jako składnik ścian komórkowych.
Partnerem artykułu jest Huawei.