"Holecka miała kompleks Pieńkowskiej i parcie na szkło". Dziennikarze o nowej szefowej "Wiadomości"

Danuta Holecka została szefową "Wiadomości". Do TVP powróciła w 2016 roku, kiedy prezesem został Jacek Kurski.
Danuta Holecka została szefową "Wiadomości". Do TVP powróciła w 2016 roku, kiedy prezesem został Jacek Kurski. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
W kwietniu 2019 roku, czyli przeszło ćwierć wieku od debiutu na antenie TVP, spełnia się największe marzenie Danuty Holeckiej. Wkrótce zostanie szefową "Wiadomości". – Ona zawsze pragnęła być rozpoznawalna. Miała kompleks Jolanty Pieńkowskiej. Wreszcie jest number one, tylko to jest gorące krzesło – mówi była dziennikarka stacji. Inny pracownik TVP przypomina sobie: – Jednemu z prezesów TVP Holecka wyrzuciła kiedyś: "Ty to ode mnie zawsze wolałeś Pieńkowską".


2011 rok. TVP Info stara się o wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, ale ten nie chce przyjść do telewizji. Wreszcie rzecznik PiS stawia jeden warunek: – Hofman powiedział wprost, że prezes zgodzi się na tę rozmowę, jeśli przeprowadzi ją Holecka – wspomina były dziennikarz TVP Info.


– Ona jeszcze wtedy zadawała pytania, o jakie należało zagadnąć polityka. A dzisiaj kompletnie o tym zapomina – wytyka jedna z byłych producentek TVP. Inni dodają, że Holecka nigdy nie była napastliwym i wnikliwym dziennikarzem, ale zanim prezesem TVP został Kurski, to hamowała się ze swoją miłością do PiS.


– Danka wcześniej się tak dokładnie nie określiła politycznie. Miałam z nią wiele programów publicystycznych i ona potrafiła zachować umiar. Nie wiem, co w nią wstąpiło. Chyba uwierzyła, że nareszcie świat jest piękny. Bo ona wierzyła w PiS – zdradza jedna z byłych producentek TVP. I PiS uwierzył w nią, powierzając jej stanowisko szefowej "Wiadomości".


Ale żaden z byłych dziennikarzy Telewizji Polskiej, który pracował z Holecką, nie wierzy, że nowa szefowa "Wiadomości" będzie samodzielna. – Ona nie zasłynie tym, że była szefową "Wiadomości", ale tym, że była lepsza od Urbana – ocenia Piotr Krysiak, były dziennikarz TVP Info.

Niedoceniona
Ścieżka zawodowa Danuty Holeckiej w TVP jest długa i bardzo kręta. Do telewizji trafiła trochę przypadkiem na początku lat 90. Skończyła SGH, starała się o pracę na Giełdzie Papierów Wartościowych, ale w tajemnicy przed mężem poszła na casting do TVP. Dostała się. Na początku przygotowywała relacje z obrad Senatu.

Jako prezenterka głównego wydania "Wiadomości" zadebiutowała w towarzystwie Filipa Łobodzińskiego w styczniu 1997 roku. Ale po kilku miesiącach ją zdegradowano. Na główną antenę powróciła w 2003 roku, ale też tylko na rok. Kolejną szansę siedem lat później dał jej Jacek Karnowski. Ale szybko odesłano ją do TVP Info, a stamtąd jeszcze niżej, bo do TVP3.

– Pamiętam, jak przyszliśmy do TVP Info i chcieliśmy je zmieniać. I symbolem tego starego TVP Info była właśnie Holecka. Wiedzieliśmy, że musimy ją odsunąć od prowadzeń, jeśli chcemy zmieniać wizerunek stacji. Wtedy słyszałem od wielu, że to bardzo wpływowa osoba, że cały Kościół będę miał na głowie. I w jej sprawie interweniował Leszek Miller – opowiada nam jeden z byłych pracowników TVP Info. Był 2013 rok.

Kujon

Dlaczego Holecką przerzucano z jednej anteny na inną? – dopytuję. – Oni tę Danusię strasznie marginalizowali, bo ona zawsze była znana ze swoich prawicowych sympatii – uważa Krysiak.
I dodaje: – Ona była dobrą prowadzącą serwisy. Zawsze była przygotowana, miała jakiś skręt, ale go hamowała.

Zgadza się z nim były szef TVP. – Ale jeśli chodzi o jakieś wartości intelektualne, to ja ich nie odkryłem. Dziennikarsko nie ceniłem jej wysoko. Jeśli miałem do wyboru, czy porządną rozmowę z intelektualistą dać Czyżowi, czy Holeckiej, to oczywiście dzwoniłem do Czyża – mówi.

Była dziennikarka "Wiadomości" na to samo pytanie odpowiada tak: – Danka mi się zawsze kojarzyła z kujonem. Ale nie z takim zdolnym uczniem, tylko z takim, który musi wkuć na blachę, w pierwszej ławce usiąść, podlizać się nauczycielowi i się zgłosić, nawet jeśli nie zna odpowiedzi.

Jedno trzeba oddać Holeckiej: zawsze starała się przygotować do programu i pojawić odpowiednio wcześnie. – Chociaż prawdę powiedziawszy Danka jest osobą mocno infantylną i powierzchowną. Nie zgłębia zbytnio tej wiedzy – to głos byłej producentki, która uważa, że Holecka dobrze radziła sobie z tematami społecznymi, bo potrafiła współczuć.

– Danusia zawsze dbała o tę swoją urodę. Była bardzo fajną, towarzyską i pracowitą osobą – mówi nam były dziennikarz TVP Info.

Była producentka dorzuca: – Dance zawsze zależało, żeby na wizji dobrze wyglądać. Awanturowała się w sposób niebywały, jeśli coś było nie tak.

Ciocia Danusia
Byli dziennikarze Telewizji Publicznej, którzy mieli okazję na swojej zawodowej drodze spotkać Danutę Holecką, zgodnie jak jeden mąż powtarzają: "Przy Placu Powstańców (siedziba "Wiadomości" i TVP Info – red.) Danka wiecznie miała jak pączek w maśle, nieważne kto rządził". – Ona za każdym razem starała się przypodobać partii politycznej, która właśnie była u władzy, chociaż zawsze ciągnęło ją bardziej na prawo – słyszę.

– W latach 90. była zwolenniczką SLD. Wygłaszała peany na temat i Millera, i Kwaśniewskiego. Rywalizowała o to, żeby jak najczęściej bywać w Pałacu Prezydenckim. Chwaliła się, że udało jej się wcisnąć na jakiś raucik i zrobić jakiś wywiad – wspomina była dziennikarka "Wiadomości"

Potrafiła dogadać się z każdym prezesem i wokół palca owinąć sobie niejednego polityka. – Pamiętam, jak chodziła z politykami lewicy na grilla – słyszę od byłej redakcyjnej koleżanki Holeckiej.

Ale świetny kontakt Holecka miała również z przedstawicielami PiS. – Kiedy oni nie chcieli przychodzić do TVP, to Danka swoimi kontaktami potrafiła ich ściągnąć. I do naszego programu przychodził np. obecny prezydent – opowiada nam była producentka TVP.

To leży w jej naturze. Na korytarzach TVP do dziś na Holecką mówią "Ciocia Danusia". – Dlatego, że potrafiła, jak dobra ciotka na imieninach do wszystkich się uśmiechać, zagadywać. Będzie opowiadać o swoich dzieciach, a wiadomo, że każdy polityk jest ojcem i matką. Taka dobra dusza, co to współczuje, a potem będzie pamiętać komu i z czym było źle, dopytywać – dorzuca jedna z dziennikarek.

Polska Pink Lady

Tym Holecka "urzekła" nie tylko Jacka Kurskiego, ale i prezesa Kaczyńskiego, i prezydenta Andrzeja Dudę. Anna Dąbrowska na łamach "Polityki" opisywała, że Holecka potrafiła zabiegać i interweniować u samego prezydenta, żeby na wywiady przychodził wyłącznie do niej.

Tak też podobno było w listopadzie 2017 roku, kiedy w TVP miał się zjawić Jarosław Kaczyński. Podobno Holecka za wszelką cenę chce zamienić się z Michałem Adamczykiem na dyżur, żeby móc porozmawiać z prezesem PiS.

Kaczyński siada naprzeciwko Holeckiej w studiu "Wiadomości", a ta robi maślane oczy i ciepłym głosem zaczyna: "Były takie dwa hasła wyborcze – "dobra zmiana" i "damy radę". Co one oznaczały wtedy, a co oznaczają dziś?".

Ta laurka – wygłoszona z okazji rocznicy rządów PiS – przechodzi do historii jako popis dziennikarstwa, jak z "reklamy proszku do prania", a Holecka zostaje okrzyknięta "polską Pink Lady".

Jedna z byłych dziennikarek TVP podsumowuje: – Danuta Holecka – wyłączamy fonię, zostawiamy wizję. Mam nadzieję, że studenci uczą się na jej przykładzie, jak nie robić dziennikarstwa.

Ulubienica prezesa

Wielu dziennikarzy powtarza, że Holecka wszystko potrafiła sobie wychodzić, a wiele rzeczy "wymodlić". O swojej religijności i rodzinie (ma synów bliźniaków, studentów medycyny) ochoczo opowiadała w wielu wywiadach.

– Wszyscy znają historię z zębem. Danka zwierzyła się kiedyś, że modlitwa bardzo wpływa na jej życie. I opowiedziała historię, jak miała wchodzić na antenę TVP i bolał ją ząb. Upadła na kolana i dzięki modlitwie ból zelżał, a ona mogła poprowadzić program – słyszę od producentki.

Niektórzy kpią, że i posadę w TVP sobie wyczekała, upomniała się o swoje, kiedy prezesem telewizji w 2016 został Jacek Kurski. Już podczas pierwszej konferencji na Woronicza widać, że Holecka będzie jedną z bliskich współpracowniczek Kurskiego. Wita go z uśmiechem w towarzystwie Popek i Babiarza.

To dla niej nowa szansa, nowe otwarcie. Wreszcie wraca do "Wiadomości", i to w roli jednej z prowadzących główne wydanie. – Nie przeszkadza jej, że ze stacji wyrzucani są kolejni dziennikarze, jej koledzy. Ale pewnie we wszystkich opowieściach będzie mówić, że wszystkim bardzo starała się pomóc – ironizuje jedna z byłych pracowniczek TVP.

Holecka "wyrasta na jedną z twarzy propagandy TVP". Ale ona w wywiadzie dla "Do Rzeczy" (styczeń 2018) powtarza, że TVP jest teraz telewizją nie tylko dla elit, lecz także dla zwykłych ludzi – mówiła Maciejowi Pieczyńskiemu.

I rozwija: – Oddajemy głos tym, których nikt do tej pory nie chciał wysłuchać, których krzywdy nie były dotąd zbyt atrakcyjne, by skupić uwagę mediów.

Niektórzy kpią z Holeckiej, że ona tylko słucha, a nie ma odwagi pytać jak dziennikarz. Na przykład senator PiS Annę Anders w programie "Oczy w oczy" zapowiada tak: "Dziś porozmawiam z osobą niezwykle otwartą, życzliwą, piękną, o nienagannych manierach", a Mariusza Błaszczaka: "Człowiek niezwykle uprzejmy i opanowany".
Holecka nie unika wydarzeń, na których pojawiają się czołowi politycy partii rządzącej. W biało-czerwonej sukience pojawia się na premierze filmu "Smoleńsk", bierze udział w koncercie z okazji jubileuszu urodzin Jana Pietrzaka.

Wolne krzesło dla Danki

W kwietniu spełnia się jedno z marzeń Holeckiej – zostaje szefową "Wiadomości" TVP 1. Stanowisko ma objąć na początku maja. – Wszyscy wiedzieli, że jest wolne krzesło w "Wiadomościach" i wszyscy wiedzieli, że Danka na nim usiądzie – wspomina jedna z byłych dziennikarek TVP.

– Ona była bardzo przeciętna. Ale na tle tych szeleszczących, sepleniących ludzi z "Wiadomości", źle posługujących się językiem polskim, to Danka się wyróżnia – ironizuje była pracowniczka TVP.

Ona jest przekonana, że Holecka jest koniunkturalistką, a jej poglądy zmieniają się jak chorągiewka na wietrze. Mówi się, że dotychczas Holecka jako prezenterka głównego wydania "Wiadomości" zarabiała 40 tys. zł miesięcznie (za "Dziennikiem Gazetą Prawną"). A jako szefowa "Wiadomości" będzie miała lepszą pensję.

Ale jest też inna teoria. Byli dziennikarze TVP są wręcz pewni, że Holecka naprawdę wierzy w PiS i zawsze chciała być "drugą Pieńkowską". Teraz ten sen się spełnia.

Piotr Krysiak porównuje Holecką do Rachonia. – Ona – tak jak Rachoń – w tym, co robi jest szczera i przekonywująca. Jest sobą – ocenia Krysiak. I dodaje: – Nie spodziewałem się tylko, że Danusia tak bardzo poleci po bandzie. Urban mógłby się od niej uczyć.

Wiele osób zachodzi w głowę, jak Holecka poradzi sobie w roli szefowej "Wiadomości". – Kiedy mnie o to pytają, to wszystkim odpowiadam, że to jest kompletnie nieważne, przecież w TVP nie myśli dziennikarz, a szefostwo. Reporterzy nawet nie muszą się zastanawiać i czekać na dyspozycję, wiedzą, jak ma wyglądać propaganda – mówi producentka telewizyjna.

Były współpracownik Holeckiej jest przekonany, że ona nie może liczyć na żadną samodzielność w TVP: – Przecież wszyscy wiemy, że "Wiadomościami" ręcznie startuje Kurski. Żartuje się nawet, że byłoby najlepiej, gdyby szefem "W" został kierowca. Mógłby wtedy szybko wozić szpigle i tematy do Kurskiego.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...