
Coraz więcej ludzi myśli o... ekologicznej śmierci. Jak umrzeć i przy okazji nie zanieczyścić gleby? Uczy tego pośmiertnie amerykański aktor Luke Perry, który został pochowany w oryginalnym garniturze z grzybów.
Luke Perry, czyli niezapomniany Dylan z kultowego serialu dla młodzieży "Beverly Hills 90210", zmarł 4 marca w Kalifornii. 52-letni aktor, który ostatnio grał w hicie Netflixa "Riverdale", miał rozległy udar mózgu.
Okazało się, że Perry nie tylko – jak wspominali go przyjaciele – pięknie żył, ale równie pięknie umarł. Gwiazdor został bowiem pochowany w ekologicznym garniturze z grzybów, o czym napisała na Instagramie jego córka Sophie.
"Gdy tata odkrył tę możliwość, był tym bardziej podekscytowany, niż kiedykolwiek go widziałam. Został pochowany w tym garniturze, taka była jego ostatnia wola. To piękna rzecz dla naszej pięknej planety, chciałam się z wami tym podzielić" – dodała Sophie Perry. Jej ojca zobaczymy jeszcze w filmie "Once Upon a Time in Hollywood", który w tym roku trafi do kin.
